środa, 4 maja 2022

TOM VII Cykl Komisarza Forsta: Remigiusz Mróz „Przepaść”

Remigiusz Mróz - Przepaść
Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Przepaść
Ilość stron: 560
Gatunek: kryminał, thriller, sensacja

Tym razem Forstowi przypada odnalezienie turystyki, zagubionej w Tatrach. Nieoczekiwanie jednak znajduje kości innych ludzi. W dodatku obok dziewczyny zastaje dwóch martwych mężczyzn ze Słowacji. Czy te sprawy są powiązane? Czy ofiara faktycznie jest ofiarą? Czy Bestia z Giewontu naprawdę odeszła? Wiktor Forst musi odnaleźć odpowiedzi na te pytania.

Ponownie w śledztwie towarzyszy mu Dominika Wadryś-Hansen oraz Osica. Na przestrzeni serii muszę przyznać, że Dominika trochę straciła pazur. Wydaję się być bardziej przyjazna dla czytelnika, ale nie mogę się wyzbyć wrażenia, że trochę zabrakło jej charakteru. Nie mogę też powiedzieć, że poprzednie wydarzenia nie wpłynęły na nią, więc mamy tutaj przemianę bohaterki. Ciężko mi nawet stwierdzić czy wolałabym ją taką zadziorną i praworządną jak kiedyś. Jedno muszę przyznać, że nie sądziłam, że ją polubię. Stary Osica nic się nie zmienił, choć może zaczął mieć trochę lepsze riposty od Forsta, ale to jak najbardziej na plus. W tej serii również poznajemy jednego z kolegów z pracy Wiktora, za którym on co najmniej nie przepada. Jednak czasem musi współpracować ze względu na dużą wiedzę o górach. Jest to też bohater, który trochę przeszkadza Wiktorowi w jego niekoniecznie zawsze legalnych działaniach. 

Wiktor jako pierwszy wpada na trop i łączy fakty z przeszłości. Zabójca zabija osoby o inicjałach AP. Problemem jednak okazuję się, że ktoś już został za te zbrodnię osądzony. W dodatku nie jedna, a dwie osoby, a jeden z nich ma inicjały AP. To będzie ciężka przeprawa dla komisarza, aby dowiedzieć się, co naprawdę tu zaszło. W dodatku, że policja nie będzie chciała współpracować włącznie z więźniami. Olga też doda tu swoich kilka groszy.

Lubię tę serię ze względu na motyw krajobrazu górskiego. Zawsze potem obiecuję sobie, że wybiorę się w góry i dotrę do kolejnego szczytu. Autor bezwzględnie też pokazuje nam gorszą stronę gór i jak można wykorzystać ich słabe cechy. 

Spotkałam się z opiniami, że autor trochę czyni z Wiktora takiego superbohatera, któremu nie wiadomo, co się stanie, on zawsze przeżyje. Nie do końca się z tym zgodzę. Nie uważam, że po każdym upadku wstaje jak nowo narodzony i goi się na nim wszystko jak na psie. Uważam, że autor dosyć realnie przedstawia skutki wypadków. Mogę powiedzieć tylko tyle, że Forst ma więcej szczęścia niż rozumu, ale nie uważam, że nie są to nieprawdopodobne wydarzenia. 

Mam trochę niesmak po poprzedniej części i z mniejszą chęcią sięgnęłam po kolejną część. Nie żałuję, bo jest lepsza, ale nie porwała mnie jak poprzednie (no z wyłączeniem pierwszej). Choć są fragmenty, od których nie mogłam się oderwać. Autor zostawił nas z trochę obyczajową końcówką i nie wiem czy będą kolejne części. Prawdopodobnie sięgnę po kolejną, jeżeli taka się ukaże. 

Odsyłam Was do poprzednich części: 

środa, 23 marca 2022

TOM VI Cykl Komisarza Forsta: Remigiusz Mróz „Halny”

Autor: 
Remigiusz Mróz
Tytuł: Halny
Ilość stron: 480
Gatunek: kryminał, thriller, sensacja

Ta recenzja ukazuje się później niż powinna, ponieważ wyjątkowo nie mogłam się za nią zabrać. Przyznam się, że czuję się trochę rozczarowana tą częścią. Nie miałam takie łał jak przy poprzednich częściach. Co zawiniło?

Początek mogę zaliczyć do całkiem dobrych. Takich jak Remigiusz potrafi. Tym razem ewidentnie wątek kręci się wokół religii. Najpierw ginie zakonnica, potem ksiądz, a w międzyczasie ministrant. Nasz główny bohater, znawca gór, natomiast wyniósł się z dala od miasta i został samotnikiem mieszkającym w lesie z psem. Aleksem. Jeżeli ktoś czytał poprzednie części, to doceni ten smaczek. Cóż do Wiktora nie mam żadnych zastrzeżeń, jego postać zawsze mnie intrygowała. Zwłaszcza, że zawsze chodził swoimi ścieżkami. 

Tym razem poznajemy nowego partnera prokurator Wadryś-Hansen. Jednak od początku nie ma on za dobrych kontaktów z Wiktorem, więc jest tu widoczny konflikt. Forst jednak uważa go za dobrego kandydata pomimo jego niechęci do siebie. 

Mamy jednak jeszcze Olgę. Bohaterka występowała dość sporo w pierwszej część (którą uważam za najgorszą), potem z wiadomych względów niewiele o niej pisano. Jednak jest coś w niej, co sprawia, że jest postacią dość irytującą. Wydawało mi się, że kiedy ją poznawałam, nie miałam aż takiego odczucia. Jednak to wcale nie jest na minus - możliwe, że autor chciał uzyskać taki efekt. W dodatku są wprowadzone postaci, które już występowały epizodycznie - Joanna Chyłka. Wraz z partnerem bronią Olgi, ale uważam, że wyszło dość kiepsko.

Problemem jej fragment z 3/4 części książki i sama końcówka. Być może Remigiusz za bardzo mnie przyzwyczaił do dobrego i wymagam od niego ciągłego zaskakiwania. Jednak mam straszny niesmak i przeszedł mi szał na tę serię. Nie poczułam czegoś, dlaczego mogłabym sięgnąć po kolejną już część. Mimo, że autor chciał skończyć po trzeciej części to człowiek i tak czekał na więcej, zakończenie szokowało. Tutaj niestety tego nie ma. 

Spojrzałam na oceny czytelników tej książki z serii i chyba jestem nieliczna, której aż tak się nie spodobała ta część. Książka oczywiści ma zwroty akcji i uważam, że warto ją przeczytać. Też zaskoczyła nie raz. Jednak po prostu nie miałam tego łał, które występowało u mnie wcześniej. 

Czy jest ktoś, kogo nie zadowoliła ta część? 

piątek, 14 stycznia 2022

Tom V Cykl komisarza Forsta: Remigiusz Mróz - „Zerwa”

Remigiusz Mróz - Zerwa
Autor:
Remigiusz Mróz
Tytuł: Zerwa
Ilość stron: 500
Gatunek: kryminał, thriller, sensacja

Książki Remigiusza Mroza dość chętnie się sprzedają, a i tym razem nie porzuciłam okazji do przeczytania już V tomu z tej serii. Choć jego powieści liczą średnio 500 stron, to chciałoby się wchłonąć je na raz. Nie bez powodu jednak jest to najczęściej czytany autor przez Polaków. 

W tej części również rozpoczynamy morderstwem. Jednak już na pierwszy rzut oka ktoś maczał w tym palce. Rzadko zdarza się, aby ofiara leżała na pograniczu dwóch państw: Polski i Słowacji. Czytelnikom poprzednich serii nie muszę mówić, że odbyło się to w górach. Jednak komu zależało na tym, aby dokładnie tutaj pozostawiono ciało? Czy tym razem Słowacy w czymś się narazili? Co wydarzyło się wcześniej, jeżeli dodamy do tego fakt, że ofiara pochodzi z Finlandii? I komu zależy, aby komisarz Forst nie ruszał się ze szczytu gór?

Remigiusz Mróz znów nie obchodzi się zbyt łagodnie z losem Wiktora. Długa nieobecność Wiktora i tajemnicza wyprawa za przesyłką, to tylko początek. Zwłaszcza, że na odpowiedzi, co się wydarzyło - nie ma co liczyć. Forst w niewyjaśnionych okolicznościach ląduje w szpitalu i nie pamięta dosłownie niczego. W dodatku wszystkie poszlaki wskazują na to, że może być zamieszany w kolejne morderstwa. Czy to właśnie on zajął miejsce słynnej Bestii z Giewontu? To pytanie często się pojawia, ale nie potrafimy przyjąć takiej myśli. Wiktor nie jest przykładnym komisarzem, a o sympatię nie zabiega. Jednak wiemy, że gardził Bestią, więc czy naprawdę mógłby zająć jej miejsce? 

Autor podzielił książkę podobnie jak poprzednio na wydarzenia aktualne i z przeszłości. Zwłaszcza, że odpowiedzi z przeszłości pojawiają się dopiero, kiedy ktoś trafia na ich ślad w teraźniejszym czasie. Mróz oczywiście kończy w momencie, w którym szuka się tylko kolejnego fragmentu, aby dowiedzieć się całej reszty. 

W tej części Dominika Wadryś-Hansen staje się po raz kolejny ofiarą autora. Nie oszczędza jej fizycznych oraz psychicznych bóli. Zwłaszcza, że zdaje się, że po raz kolejny zaufała nieodpowiedniemu człowiekowi. Myślę, że jest to jedna z postaci, u której widać przemianę w zachowaniu. Pojawiają się u niej cechy, o których nie można by było nawet myśleć o nich w poprzednich częściach. Zachodzi nawet myśl, że Dominika już nie jest taką surową prokurator jak to było na początku. 

Remigiusz zwraca też uwagę na jeden problem w psychice ludzkiej. Wciąż mało opisywany, a dość istotny, oceniając po skutkach, które wywołuje. Chemia mózgu jest wciąż jednak ciekawostką, którą ciężko wyjaśniać. 

Choć nie mamy spektakularnego końca, bo Mróz po raz kolejny to właśnie tu chciał zakończyć serię, to wątek chwilę wcześniej na pewno nas zaskoczy. Często układam sobie w myślach, jaki może być bieg wydarzeń, ale Remigiusz zawsze sypnie czymś, co zwali mnie z nóg. Tym razem nie było inaczej. 


niedziela, 26 grudnia 2021

TOM IV Cykl komisarza Forsta: Remigiusz Mróz - „Deniwelacja”

Remigiusz Mróz - Deniwelacja
Autor: 
Remigiusz Mróz
Tytuł: Deniwelacja
Ilość stron: 496
Gatunek: Kryminał, thriller, sensacja

Cieszę się, że ukazał się kolejny tom tej serii i nie zabrakło w nim bezpośrednich wypowiedzi Forsta oraz innych bohaterów. Nawet komendant Osica potrafił zaskoczyć. 

Lubię Remigiusza za to, że nie pozwala sobie na banalne rozwiązania, że czytelnik nie może być pewien czy to własnie takie rozwiązanie zaplanował dla swojego bohatera. Naprawdę dość rzadko udaję mi się przewidzieć, jaki będzie bieg wydarzeń, a to sprawia, że czytelnik chętniej chce czytać. 

Tym razem przywita nas nie jedna czy dwie ofiary, ale aż pięć. W dodatku ponownie podejrzenia skierowane są na komisarza Forsta bowiem jedna z ofiar nosiła czerwono-czarną flanelową koszulę. Czy po raz kolejny ktoś wrabia byłego komisarza czy też może ma jakiś związek z ofiarami? Jednak na kolejnych ofiarach się nie kończy i znowu w ich ustach pojawiają się monety. Czy ktoś podrabia modus operandi Bestii z Giewontu czy też to ona sama powróciła? 

Ponownie Wiktor nie ma łatwego życia. Choć nie można mu odmówić tego, że sam sobie je komplikuje. Czeka go jednak zmiana wizerunku w imię dobrej wiary. Nie można powiedzieć tego, że Forst postępuje zawsze moralnie, wręcz częściej działa na granicy prawa, a i nie ma problemu z przekroczeniem tej granicy. W dodatku nie jest bohaterem idealnym i popełnia różne błędy, choć ma trochę szczęścia przy tym, jak bardzo stara się o to, aby wpakować się w kłopoty. 

Po drugiej części książki nie spodziewałabym się, że Dominika Wadryś-Hansen zakoleguje się z kimkolwiek. Wyglądała na dość oschłą bohaterkę, która podąża za dowodami bez względu na okoliczności. Jednak miło się czyta o tym, że zaczyna współpracować z komisarzem Osicą i trochę się zmienia pod wpływem ostatnich wydarzeń. Zaskoczył mnie też utrzymywany kontakt z innym bohaterem. Jestem ciekawa czy też coś z tego później wyniknie. 

Autor w każdej części zostawia trochę niewyjaśnionych wątków, aby zachęcić czytelnika do czytania kolejnych książek z jego serii, ale zapewne też dlatego, aby zapewnić sobie kontynuację w razie czego.

W tej części poczułam się trochę zagubiona kolejnością wydarzeń. Dopiero pod koniec ułożyło mi się w głowie, które wydarzenia tak naprawdę miały miejsce w danym czasie. Być może dlatego średnia ocen tej książki jest niższa o 0,3 stopnia od pozostałych, poza pierwszą. 

Czy Wiktorowi uda się zataić prawdę o sobie i wykonać zadanie, które doprowadzi go do ponownego starcia z Rosjanami? Co też sprowadziło go aż do Siergieja i dlaczego za wszelką cenę chce dla niego pracować? Na te i inne pytania znajdzie odpowiedź w powyższej książce. Zachęcam do czytania od początku ;).

Tom I Remigiusz Mróz - „Ekspozycja”
Tom II Remigiusz Mróz - „Przewieszenie”
Tom III Remigiusz Mróz - „Deniwelacja”

Źródło: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4464995/deniwelacja

niedziela, 24 października 2021

TOM III Cykl komisarza Forsta: Remigiusz Mróz - „Trawers”

Remigiusz Mróz - Trawers
Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Trawers
Liczba stron: 600
Gatunek: kyminał, sensacja, thriller

Sięgnęłam po kolejny tom górskiego kryminału. Dopiero w tej części dowiedziałam się, że tytuły mają większe znaczenie niż mi się wydawało. Morderstwa są popełniane w górach, a nazwy kolejnych tomów pochodzą właśnie od określeń związanych ze wspinaczką górską. 

Wiktor Forst odsiaduję wyrok za morderstwo i wygląda na to, że nie ma jak ingerować w sprawy toczącego się śledztwa. Ponadto popada w nałóg i ciężko jest mu logicznej myśleć. Do czasu pewnej przesyłki... 

Po czym poznać psychopatę? Nie tylko po tym, że zadawanie bólu sprawia mu przyjemność. To też to, że czuje się na tyle pewnie,  że wybiera ofiarę, która ma za nim gonić dokładnie po jego wskazówkach. To właśnie Wiktor został wybrany, a na domiar złego jest tego świadom. Jednak przesyłka sprawia, że nie ma innego wyjścia, niż robić to, co chce właśnie Bestia z Giewontu. 

Po raz kolejny dochodzi do morderstwa. Tym razem to prokurator Dominika Wadryś-Hansen wraz z podinspektorem Edwardem Osicą zajmują się kolejną sprawą. Jednak ktoś postarał się, aby ofiarę trudno zidentyfikować, wyłamano jej kawałki zębów, wyrwano włosy, a nawet starto opuszki palców, aby nie można było odczytać linii papilarnych. Niemniej jednak w ustach znów jest moneta. Jednak syryjska. To doprowadza śledczych do uchodźców, którzy zatrzymali się woj. małopolskim. Ten motyw sprawia, że możemy utożsamić się z sytuacją jaka panowała w ostatnich latach w Polsce. Nastawienie Polaków, ich obawy, protesty. Czy to któryś z nich dokonał morderstwa czy komuś zależy, aby właśnie myślano, że to któryś z uchodźców? 

Ciekawym fragmentem, który odkrywa kolejne karty jest złapanie namawiających się Polaków na grupę facebookowej w sprawie protestu. Po raz kolejny okazuje się, że morderca chciał, aby to odkryć. Jednak to właśnie nie kto inny jak Wiktor mógł odkryć daną zagadkę. Szykuję się być może ostatnie spotkanie. Forst nie wygląda na kogoś, który miałby powściągnąć swoje emocje. Nie cofa się nawet pomimo tego, że wie, że może nie przechytrzyć Bestii. 

Remigiusz Mróz jak zawsze zaskakuje przy zakończeniach. Autor nie boi się dawać mocnych zwrotów akcji, ale także dawkuje czytelnikowi niespodziewane informacje, o których nawet nie myślał. Po raz kolejny jestem zaskoczona. Nie wiem czy można to uznać za pozytywne zaskoczenie, ale dla czytelnika  na pewno tak. Książka kończy się tak, że wygląda na to, że to może być już koniec, ale mam to przewagę i wiem, że Mróz wypuścił kolejny tom. Poza tym moim zdaniem to za bardzo otwarte zakończenie, aby móc powiedzieć, że to naprawdę koniec. 

Jeżeli nie czytaliście jeszcze tego kryminału, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że naprawdę warto sięgnąć. A każde zakończenie sprawia, że ochoczo szukanie kolejnego tomu.

Tom I Remigiusz Mróz - „Ekspozycja”
Tom II Remigiusz Mróz - „Przewieszenie”

Źródło: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/296791/trawers

czwartek, 9 września 2021

TOM II Cykl komisarza Forsta: Remigiusz Mróz - „Przewieszenie”

Remigiusz Mróz - Przewieszenie

Autor: Remigiusz Mróz 
Tytuł: Przewieszenie  
Liczba stron: 462 
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller

Kiedy wchodzę do empiku czy innej księgarni to właśnie nazwisko Remigiusza Mroza rzuca się w oczy w dziale polskich kryminałów. Udało mi się też dowiedzieć dopiero na potrzeby tej recenzji, że w 2019-2020 uznano go za najpopularniejszego autora w Polsce*. Potrzebowałam zabrać ze sobą książkę na wyjazd ze względu na długą podróż autobusami. Lubię kryminały, dlatego sięgnęłam właśnie po tę. Dopiero później okazało się, że to druga część cyklu. Mam ostatnio szczęście do czytania książek nie po kolei. Natomiast recenzuję Wam już po kolei :). Nie zawiodłam się. Książkę udało mi się przeczytać w parę dni, a czytałam głównie w trakcie podróży oraz do snu. 

Głównym bohaterem jest komisarz Wiktor Forst, który nie należy do usłuchanych funkcjonariuszy. Zaryzykuje swoją karierę, aby odkryć prawdę. W swojej charakterystycznej czerwono-czarnej flanelowej koszuli sprawia wrażenie luzaka i trochę taki jest. Sam często powtarza, że nie przejmuje się pożarami, które jeszcze nie wybuchły. Nie jest zbyt lubiany wśród społeczeństwa funkcjonariuszy, toteż trudniej mu zdobyć informacje, kiedy zostaje przymusowo odsunięty ze śledztwa. Do pomocy ma Edwarda Osice, podinsepktora, który niechętnie pomaga komisarzowi ze względu na nieudany związek z jego córką, ale z tyłu głowy trochę mu ufa. Zwłaszcza, że poprzednie wydarzenia sprawiły, że chłopak ma nosa do rozwiązywanie spraw. Do pomocy a może przeszkody, również jest prokurator Dominika, która sprawia wrażenie wręcz przeciwieństwa Wiktora Forsta i nie ulega jego urokowi. 

Wydawało się, że bestia z Giewontu jest już złapana. Jednak wcale nie. Dochodzi do kolejnych zabójstw i to dzień po dniu. W dodatku nie ulega wątpliwościom to, że coraz chętniej bestia daje zaproszenia i podpowiedzi na spotkania z Wiktorem. Zna też przyzwyczajenia, możliwości komisarza. Doskonale wie, kto prowadzi jego sprawę. Jednak oprócz konfrontacji z Forstem, liczy się też ukaranie komisarza i wrobienie go w popełniane przez bestie zabójstwa. 

Komisarz Frost ma tym razem ciężkie zadanie. Praktycznie działa w pojedynkę i ponownie przeciw prawu. W dodatku na jaw wychodzą fakty, które oczerniają go w oczach i tak już mało licznie przychylnie nastawionych do nich osób. Równie ciężko jest znaleźć powiązanie między ofiarami bestii. 

W tej książce nie zabraknie nam ciętych ripost Forsta, czy też jego tańczących na granicy dobrego smaku wypowiedzi do Osicy, czy też prokurator. Na plus zasługuje to, że historia komisarza wcale nie jest tak przewidywalna. Autor nie zamierza traktować pobłażliwie swoich bohaterów. Nie udaje im się od razu rozwiązać zagadki. Czasem zdobywają coś kosztem czegoś. Rozumieją za późno, że mieli cenną wskazówkę tuż przed sobą. Remigiusz Mróz nie boi się ryzykownych zwrotów akcji i potrafi poprowadzić historię w każdym momencie. Zapewniam, że jeżeli ktoś czytał pierwszą książkę, to w drugiej dostatnie niespodziankę na koniec. Warto zacząć serię od początku, nie idźcie moim śladem ;). Na koniec mogę powiedzieć, że drugą część zdecydowanie lepiej mi się czytało niż pierwszą. Głównie ze względu na ciekawsze postacie bohaterów współpracujących z Forstem oraz to, że lepiej poznajemy bestię z Giewontu. A swojego wroga warto poznać. 

Sięgnijcie po książkę i zobaczcie czy tym razem komisarzowi Forstowi uda się złapać prawdziwą bestię z Giewontu. Koniecznie dajcie znać o Waszych wrażeniach na temat książki. Czytaliście, nie czytaliście?

 

 * Według badań czytelnictwa biblioteki narodowej https://biblioteka.pl/artykul/Nieco-wiecej-czytamy/9645

Źródło: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/273271/przewieszenie 

niedziela, 5 września 2021

TOM I Cykl komisarza Forsta: Remigiusz Mróz - „Ekspozycja”

Regmigiusz Mróz - Ekspozycja
Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Ekspozycja
Liczba stron: 480
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
 
To już druga książką, którą zaczęłam czytać od drugiego tomu. Powiem więcej: recenzja drugiego tomu już czeka ;). Bez wahania sięgnęłam po pierwszy tom, aby zacząć historię od początku. Remigiusz ponownie rzuca nas na głęboką wodę. Naga ofiara powieszona na krzyżu na Giewoncie. Brak śladów. Jednak wszystko wskazuje na to, że nie mamy do czynienia z samobójstwem. Mimo to komisarz Forst podaje do mediów zupełnie inną informację. Zaraz potem zostaje odsunięty od śledztwa. Jednak to nie sprawia, że się w nie nie angażuje. Wręcz przeciwnie: wykorzystuje okazję, aby nawiązać kontakt z dziennikarką Olgą Szrebską i to właśnie z nią szukać sprawcy. Jedyną wskazówką, którą udaje się znaleźć komisarzowi to moneta.

Bez wątpienia moją największą sympatią zdobył komisarz Wiktor Forst. Na pierwszy rzut oka widać, że nie cofnie się przed niczym. Nie jest usłuchany i chciałoby się powiedzieć, że dąży do celu po trupach. Nie jest lubiany wśród swojej załogi, w dodatku podpadł podinspektorowi, więc nie ma za wielu ludzi do pomocy. Mimo to nie opuszcza go poczucie humoru i wciąż powtarza, że nie przejmuje się pożarami, które jeszcze nie wybuchły. Mniejszą sympatię zdobyła u mnie Olga Szrebska. Nie przyciąga tak uwagą jak komisarz Forst i ma się czasem wrażenie, że jest nijaka. Dopiero w końcowych momentach książki trochę zyskuje na barwności.
 
W książce naprawdę dużo się dzieje i nie sposób jest przewidzieć, co będzie następne i do czego doprowadzą kolejne wydarzenia. Widać, że autor nie boi się ryzykownych zachowań. Nie oszczędza też swoich bohaterów. Akcja toczy się nie tylko w Polsce, ale także jeden z tropów doprowadza ich na wschodnie rejony Europy. Czy to właśnie tu znajduje się zabójca? Co łączy wszystkie ofiary? Co ma wspólnego profesor uniwersytetu z nastolatką? Czy zabójca jest jeden czy może kilku? Niejednokrotnie komisarz Forst wraz z Olgą muszą uciekać, kombinować, kłamać, pokonywać swoje bariery, znosić cierpienie, byle by tylko dostać rozwiązanie zagadki. W trakcie obydwoje staną przed sądem, ale tylko jedno z nich trafi do więzienia o zaostrzonym rygorze.

Moim zdaniem autor bardzo ciekawie włącza wątek historyczny. Mnie nakłonił do przemyśleń na temat tego okresu historycznego oraz bieżących wydarzeń, w których uczestniczą bohaterzy, a także mojego własnego zachowania w tej sytuacji. 

Chciałam napisać, że niektóre wydarzenia są za bardzo rozwleczone i poniekąd to zdanie zostawię. Jednak to właśnie takie sytuacje sprawiają, że bohater ma pod górkę i nie osiągnie szybko swojego celu. Wręcz nas zastanawia, jak z tego wyjdzie i czy na pewno mu się uda. Nie występują one jednak bez przyczyny. Autor też nie gubi realizmu.

Po przeczytaniu już drugiej książki, wiem że autor lubi zostawiać niespodzianki na koniec. Toteż na pewno zachęci Was on do przeczytania drugiego tomu, moim zdaniem również ciekawszego. Podzielcie się koniecznie tym czy już ktoś z Was czytał serię o komisarzu, a może coś innego Mroza?
 

sobota, 31 lipca 2021

„Felix Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi” – Rafał Kosik wylatuje z listy lektur?

Rafał Kosik  - Felix Net i Nika

Pewnie jesteście zaskoczeni, co też robi tutaj nowy post? Cóż, niespodzianka. Od razu na wstępie mówię, że post będzie trochę inny niż dotychczas.

Tym tytułem wstępu chciałabym przejść do właściwego tematu. Nie wiem czy każda z Was kojarzy powyższą książkę, a od paru lat także lekturę. Moja przygodą z tą serią książek rozpoczęła się w późnej podstawówce. Co ciekawe miałam dwa podejścia do tej serii. Za pierwszym razem zaczęłam od trzeciej części, bo nie mogłam znaleźć dostępnej pierwszej i to wtedy książki nie dokończyłam (ale była o snach i może dlatego to na mnie wpłynęło?). W gimnazjum jednak sięgnęłam ponownie po tę serię, zaczynając już od pierwszej części i pochłonęła mnie aż do dzisiaj. Mam ponad dwadzieścia lat a wciąż zdarza mi się czytać książki z tej serii. Czy zaskoczyło mnie to, że pozycja od Rafała Kosika trafiła na listę lektur? Niespecjalnie. Kiedy chodziłam do podstawówki miałam do wyboru drugą części serii Harry'ego Pottera. Toteż stwierdziłam, że w końcu zaczynają zmieniać lektury na nowsze i czytanie ich nie będzie należało do nieprzyjemnego obowiązku.

Na początku czerwca MEiN ogłosiło projekt zmiany lektur, wyłączając w tym m.in. Rafała Kosika, a dodając np. pozycje dla klas 1-3 tj. biografia Marie Skłodowskiej-Curie czy też młodość Wojtyły. To chyba najbardziej kontrowersyjne pozycje. Nie byłoby to aż tak szokujące, gdyby nie to, że to właśnie lektury dla dzieci, które mają  7-9 lat. Bardzo chcę zobaczyć te zaczytane dzieci w książkach. 

Felix Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi to książka o przygodach trójki gimnazjalistów z różnych dzielnic Warszawy. Każde z nich wyróżnia się czymś wyjątkowym. Już w pierwszym tomie dowiadujemy się, ze to sprytne dzieciaki, które potrafią myśleć i działać nieszablonowo. Moim zdaniem kreacja bohaterów jest tu na dobrym poziomie; mają zalety, wady, zainteresowania, słabości oraz powiedzonka, co czyni ich żywymi. Bez problemu prawdopodobnie każdy utożsami się z którymś z bohaterów tej książki (niekoniecznie z głównym). 

Dlaczego więc Rafał Kosik znika z listy lektur? 

Wiążą się one także z zaproponowaniem takich pozycji książkowych, które warto omawiać z uczniami ze względu na ich walory edukacyjne i wychowawcze (czytelny system wartości), elementy konstrukcyjne utworu (konstrukcja świata przedstawionego, wyraziście zarysowana akcja) oraz warstwę językową utworu (polszczyzna staranna, pozbawiona wulgaryzmów i kolokwializmów, nadmiernych ozdobników). ~ MEiN

 czy też:

W uzasadnieniu do projektu rozporządzenia czytamy, że lektury, które powinny zostać usunięte "nie korespondują z wymaganiami zawartymi w podstawie programowej dotyczącymi emocjonalnego rozwoju ucznia". Chodzi tu o umiejętności rozumienia odczuć zwierząt, prowadzenie prostych hodowli roślin oraz określania, co jest dobre, a co jest złe i naśladowanie zachowań dobrych na podstawie doświadczeń ze świata realnego oraz przykładów płynących z tekstów literackich, filmów i innych źródeł. ~ MEiN

Czy Rafał Kosik łamię którychś z punktów? 

Może zdziwi Was odpowiedź, ale tak. Według MEiN oczywiście ;). Do szkoły chodziliśmy wszyscy. Większość pewnie na geografii wkuwała nazwy rzek. W książce jest również prześmiewczy przykład z nauczycielem informatyki, który sam nie potrafi dobrze zabezpieczyć komputerów, a wymaga tylko teorii od uczniów. Czy jednak ktoś miał na tyle odwagi by poddać to wątpliwościom i dać znać, że halo, halo po co nam to? Skoro można wyszukać w kilkanaście sekund w internecie? To naprawdę nie są potrzebne dane bez których zginiemy jak np. dodawanie w matematyce (bo wiecie pieniążki się muszą zgadzać ;)). Rafał Kosik wrzuca do swojej książki właśnie takich nauczycieli, którzy wymagają zapamiętywania tego na pamięć. Są też bardziej lubiani jak nauczyciel fizyki, którego o dziwą lubią wszyscy. Dlaczego? Na zajęciach są laboratoria i zajęcia prowadzone z pasją a nie pod dyktando. W dalszych częściach autor pokazuje inne błędy polskiego systemu szkolnictwa. Nie chcę również spojlerować, ale jedno z bohaterów wcale nie jest tak dobrze wychowane jak pewnie chciałoby nasze ministerstwo i trochę nagina prawo, aby uniknąć przykrych dla siebie konsekwencji. 

 Zaproponowane utwory literackie pozwolą uczniom na odwoływanie się do wartości uniwersalnych związanych z postawami społecznymi, narodowymi, religijnymi i etycznymi. Ważnym elementem zmian jest umieszczenie na liście lektur uzupełniających takich pozycji książkowych, które stanowią przykład różnorodnych kontekstów: kulturowego, filozoficznego, społecznego, biograficznego. Książki te skłaniają do refleksji, pobudzają wyobraźnię, poruszają tematy atrakcyjne dla młodego czytelnika. ~ MEiN

Na blogu Rafała Kosika pojawił się niedawno wpis o tym, że kiedyś udało im się przekonać nauczycielkę, że zielony kwiat jest niebieski. Autor omawia przykład konfirmacji, czyli uleganiu wpływom innych ludzi. No bo kto kiedyś nie poszedł za tłumem? Kto po jednym filmie na jakiś temat nie ukształtował swoich wartości? No kto? Ale czy nie tego oczekuje ministerstwo, dając nam od najmłodszych lat takie pozycje? Nicolas Spark - Jesienna Miłość, gdzie główna bohaterka jest nieśmiałą, pobożną młodą kobietą, która swoją młodość poświęca opiece nad ojcem? A może "Nie lękajcie się! Rozmowy z Janem Pawłem II" na pozycji obowiązkowej? Wspomniane wcześniej biografie dla klas 1-3 nawet nie skomentuje. Czy naprawę MEiN uważa, że te lektury zaciekawią młodych czytelników? Nie sądzę. 

A czy Wy słyszałyście o tym i jakie macie zdanie w tej kwestii? :)

Źródło obrazka:https://lubimyczytac.pl/ksiazka/9932/felix-net-i-nika-oraz-gang-niewidzialnych-ludzi

niedziela, 6 grudnia 2020

Wesołych... Mikołajek!

Mikołaj w bąbce


Święta tuż, tuż, ale przed nimi mamy jeszcze Mikołajki. Zwyczaj, których według legend wziął się od mężczyzny imieniem Mikołaj, który obdarowywał swoich sąsiadów.

Co dobrego możesz zrobić Ty?

  1. Drobne gesty  

    Choć w tym roku ze względu na obostrzenia oraz nawet własne bezpieczeństwo, te święta spędzimy prawdopodobnie w mniej licznym gronie. Jednak mimo tego, może przygotowania trwają u Ciebie już teraz? Zajrzyj do kuchni i zaproponuj swoją pomoc, a może zrób tak po prostu herbatę dla rodzeństwa/rodziców... a może nawet współlokatorów? Herbata to nie wyczyn, a miły gest pozostaje na dłużej. 

    A może jeszcze nie kupiłeś prezentów dla bliskich? Zajrzyj tutaj, a może my pomożemy Cię czymś zainspirujemy? Przeczytaj jeszcze koniecznie to, aby uniknąć kupna nieprzemyślanego podarku. W końcu nikt nie lubi czuć się niezręcznie przy odpakowaniu upominków.
  2. Oglądać Mikołajkowy blok reklamowy o 18:45 na Polsacie

    Ciebie to nic nie kosztuje, a każda kolejna osoba jest na wagę złota. To tylko 10 min. Nie masz telewizora? Wp pilot oferuje trochę kanałów za darmo, w tym od niedawna także Polsat. Jedyne co musisz zrobić, to zarejestrować się. To co? Poświęcisz te dziesięć minut?

  3.  Zrób coś dla siebie!        
    Ludzie często zapominają też, że o siebie też należy dbać. Chwalić siebie, a nie tylko ganić. Robić dla siebie miłe rzeczy. Pamiętać o rozwijaniu siebie, o dbaniu o zdrowie (ćwiczenia i badania profilaktyczne). Co dziś dla siebie dobrego zrobiłaś? ;)
     
Na koniec tego posta chciałabym Wam również życzyć wesołych Mikołajek, abyście nie tylko w ten dzień obdarowywali innych(oraz siebie) swoim uśmiechem, ciepłym gestem. Dbajcie o siebie i innych!

PS Pamiętajcie o Mikołajkowym bloku reklamowym! :)

Życzy NBS 

Obraz
Photo by Mitya Ivanov on Unsplash

środa, 29 kwietnia 2020

Ankieta

ankieta dziewczyny

Mając trochę wolnego czasu, przeglądałam naszego bloga. Mimo że większość autorek nie daje znaku życia i postów nie dodajemy, to Wy wciąż nas odwiedzacie! Cieszymy się bardzo, ale może to czas, aby zrobić małą ankietę i może poszukać nowych rąk do pisania? Ewentualnie chociaż dowiedzieć się, jakich treść potrzebujecie. Po prawej znajdziecie także naszego discorda. Przeniosłam tam formularze i stworzyłam czat, w którym goście mogą się wypowiadać. Jeżeli masz ochotę, zostaw ślad po sobie! :). Tymczasem poproszę o wypełnienie ankiety: https://forms.gle/92apZnjCxaN7G95u6

Ściskam serdecznie,
Shana

sobota, 18 kwietnia 2020

Właściwa pozycja do spania

Znasz to uczucie, kiedy kładziesz się zmęczona po nauce, pracy, po treningu lub jeszcze czym innym, i wciąż wiercisz się, przekręcasz z boku na bok, z pleców na brzuch? Dopiero po długiej walce udaje ci się zasnąć. Jednak budzisz się może i wyspana, ale masz strasznie spięte plecy, wszystko cię boli. Myślisz sobie, że może przyczyną jest twardy materac albo wręcz za miękki? Wciąż szukasz winnego. Nawet wyczytujesz w internecie, że spanie w samej bieliźnie lub nago jest dużo zdrowsze dla snu. Nie spinasz też włosów, aby gumka cię nie uciskała. Jednak wciąż to samo. 


Prawidłowa pozycja do spania

Kiedy pytam ludzi w jakiej pozycji śpią, to zwykle mówią, że na boku lub na brzuchu. Strasznie się dziwią, kiedy mówię im, że śpię na plecach. Pokusiłam się stworzenie ankiety, którą wypełniło 250 osób.

Pozycja do spania


Zgodnie z opinią moich znajomych, ankieterzy również najrzadziej zaznaczali opcje spania na plecach. Otóż najwłaściwszą jest właśnie ta - na plecach. Na boku też się da. Jednak nie wystarczy się położyć. Należy zastosować pewne kroki:







Na plecach


  1. Na początku przygotuj sobie dwie poduszki. Jedną wsadź pod kolana, a drugą w miejscu, gdzie będziesz mieć głowę.  


  2. Zegnij kolana. Oprzyj ciężar na dłoniach, mając wyprostowane ręce za sobą. 

    Pozycja do spania


  3. Teraz powoli się połóż, aby zmienić obciążenie na łokcie. 

    Pozycja do spania



  4. Powoli kręg po kręgu rozwijaj kręgosłup. Od odcinka krzyżowego do piersiowego. Po prostu staraj się aby każda część kręgosłupa powoli dotykała materacu. 

    Pozycja do spania




  5. Następnie rozwiń szyjny odcinek kręgosłupa. Pomóż sobie rękoma. Twoja głowa powinna napierać na ręce. Nie pozwól, aby broda dotknęła szyi. Powinieneś patrzeć się na mostek. 

    Pozycja do spania



  6. Opuść ramiona w dół. Powinny się znaleźć na poduszce wraz z twoją głową. 

    Pozycja do spania



  7. Teraz możesz wyprostować kolana. Stopy ułóż na zewnątrz. 

    Pozycja do spania



  8. Sprawdź czy ułożyłeś się odpowiednio. Jeżeli nie, popraw całe ćwiczenie. Gdy będziesz gotów wypchnij lekko miednice do przodu. Złap za kości biodrowe i kciukami pociągnij w górę. Pamiętaj, że między odcinkiem lędźwiowym a materacem, powinna zostać niewielka przestrzeń.

    Pozycja do spania



Na boku 

  1. Przygotuj dwie poduszki. Połóż się na boku w łóżku. 

    Spanie na boku

     

  2. Teraz należy ułożyć odpowiednio miednicę. W tym celu unieś biodra, wypchnij miednice. Powinieneś poczuć, że pośladki się cofają. 

  3. Ramiona ułóż w pozycji, w której masz możliwość obciążenia ich swoim ciężarem. Po chwili podnieś na rękach górną część ciała. Nogi powinny być rozluźnione. Mięśnie brzucha mają być aktywne i zapobiegać przechyleniu lędźwi.

  4. Górną część ciała wypchnij w górę. Zacznij od kierunku od dolnej części, używając ramion, aby rozciągnąć kręgosłup w części lędźwiowej. Do pomocy może się przydać wyobrażenie pręta w okolicy klatki piersiowej, którego usiłujesz zgiąć wokół siebie. W tej chwili powinieneś odczuć, ze twój brzuch cofa się w kierunku kręgosłupa. Pamiętaj, że nie należy wyginać pleców w łuk ani chować miednicy! 

    Spanie na boku

     

  5. Połóż ciało z powrotem na łóżku. Teraz powinieneś zauważyć zmianę, że górna część ciała leży bardziej z przodu. 

  6. Sprawdź pozycję. Dolna część ciała musi zachować kąt 120° w kolanach, pachwinach a także w kostkach. 

    Pozycja na boku
  7. Jeżeli zauważasz, że twoja pozycja nóg jest zła; nogi są za wysoko i powoduję schowanie miednicy, to zmień ją. Przesuń kolana w dół, aby miednica mogła zostać wypchnięta. 

  8. Kiedy zauważysz, że lędźwie są zaokrąglone, to wysuń miednicę przed siebie. W tym celu unieś biodra nad łóżkiem. Złap za pośladki, które odciągnij w tył a potem w górę. W momencie, gdy kładziesz miednicę i ustawiasz odpowiednią jej pozycję - napnij mięśnie lędźwiowe. Kiedy zakończysz - rozluźnij je. 

     

  9. Jeżeli wciąż masz problem z zaokrąglonymi lędźwiami, to połóż się po przekątnej. Unieś dolną część bioder, a następnie wypchnij miednice do przodu. Potem pomóż sobie rękoma, aby cofnąć górną część ciała. Miednica teraz powinna być już dobrze wysunięta.

  10. Gdy twoje lędźwie są przechylone, połóż przeciwną rękę u dołu klatki piersiowej. Następnie przyciśnij skórę w tył i w górę. 

     

  11. Czas na ułożenie głowy na poduszce. Pamiętaj o tym, że nie powinna być ułożona w dół. 

  12. Lekko unieś głowę i przesuń ją w tył i w górę, to rozciągnie kręgosłup szyjny. 

     

  13. Wykonaj krążenia ramienia. Należy robić to powoli. Na początku skieruj ramię do przodu, potem w kierunku szyi, a potem cofnij i na końcu w dół. 

  14. Odpowiednie ułożenie ręki.

Spanie na bokuSpanie na bokuSpanie na bokuSpanie na boku


Spanie na brzuchu - za i przeciw:


Jednym z wad tego wyboru jest to, że zwyczajne poduszki zmusza do ułożenia szyi prawie w kącie prostym, co prowadzi do urazów oraz napięć. Ludzie mają tendencje do przechylania lędźwi w takiej pozycji. Można sobie z tym jednak poradzić. Na początku rozciągnij kręgosłup, podobnie jak w krokach przy spaniu na plecach. Zadbaj o to, aby nie utworzył się taki kąt. Zmniejsz grubość poduszki. Nie kładź twarzy w poduszkę. Aby nie przechylać lędźwi, podsuń poduszkę pod brzuch. 


Podsumowując: 


Zapewne nie spodziewałeś się, że możesz spać źle, w końcu wydaję się to takie proste. Jednak robisz to z głową, to możesz spać w każdej pozycji. Zachęcam do wypróbowania. Naprawdę widzę efekty. Zwłaszcza mój kręgosłup.


Źródła:

  • Esther Gokhale, Susan Adams - "8 kroków do pozbycia się bólu pleców" Wyd. Vital

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Jak się (nie)kłócić?

Przyznam się, że w tym poście planowałam zupełnie coś innego. Wyszło jak wyszło. Dlaczego taki temat? Czasem zwyczajnie trafia mnie szlag jak słyszę... "domyśl się" albo... słyszę, że ktoś ma problem, ale mówi o tym wszystkim, a nie danej osobie, której ten problem tyczy. Przede wszystkim też dlatego, że doświadczenie w tym mam. Śmiało mogę powiedzieć, co działa, a co nie działa. Tak, też popełniam błędy, jakby coś. A jako, że czas mamy taki, w którym spędzamy więcej czasu z osobami, z którymi mieszkamy, więc myślę, że się przyda.



Brak komunikacji


  • Czy kłótnie są potrzebne?

    Ile razy Was coś denerwowało w drugiej osobie? Może ktoś się notorycznie spóźniał albo totalnie olewał to co Wy mówicie i wgapiał się w telefon? Bardziej domowe problemy: nie sprzątanie po sobie, zapominanie o zgaszaniu światła, kiedy się go nie używa. Przykładów jest multum. Dlaczego? Jesteśmy różni. Mamy wady. To ludzkie. Czy powinniśmy rozmawiać o tym, co nas denerwuję? TAK! Zapytacie dlaczego, skoro podałam przecież wytłumaczenie...


  • Niekontrolowany wybuch emocji 

    wybuch złości

    Jestem żywym przykładem, że można wyciszyć swoje emocje. Niestety to nie ma samych plusów. Jednak skupmy się na tym, że człowiek czuję i chcę się tym dzielić. Jak się nie dzieli to, to wycisza. Ewentualnie można to porównać do zbierającej się... sterty śmieci; kiedy się uzbiera w końcu wypada z kosza. Tak właśnie działają nasze kumulujące się emocje. Czy to zdrowe? Chyba nie muszę tłumaczyć, że nie. Zwykle z początku coś tolerujemy albo nie chcemy jeszcze oceniać, bo może jednorazowa sytuacja - w porządku. Tylko w paru sytuacjach należy reagować ostro od razu - kiedy ktoś podnosi na Ciebie rękę - tego nie tolerujemy. Jednak w codziennych sytuacjach, kiedy coś się powtarza to należy zareagować. Myślę, że z powodzeniem można zastosować tu metodę "do trzech razy sztuka". Mniej więcej już wiemy, że to nie przypadek. Przede wszystkim też jeszcze nie zaczyna nas to wyprowadzać z równowagi. OK, ale jak to powiedzieć?


  • Sztuka komunikacji

    Właśnie dlatego należy działać szybko, abyśmy nie byli sfrustrowani. Moment, w którym jesteśmy wkurzeni - to najgorszy moment na zaczynanie mówienia o swoich problemach do kogoś. Cóż wiele mówić - ile razy Wam się wtedy zdarzało chlapnąć za dużo? A potem wytłumacz to danej osobie, że wcale nie uważasz jej za wredną małpę, ale w przypływie emocji nie byłaś sobą? Mało wiarygodnie. Emocje na bok.

  • feedback
    1. Wytykaj na osobności!

      Szanuję ludzi, którzy jeżeli chcą powiedzieć o błędach danej osoby, to nie mówią o tym przy ludziach. Tylko w cztery oczy. Zaletami tego są: że sprawa zostaję między Wami, ale również ważniejsza kwestia: osoba jest mniej skrępowana. Jeżeli ktoś porusza przykre tematy przy osobach trzecich to ewidentnie: chce się zemścić albo poczuć się lepiej i pokazać innym, że ludzie popełniają błędy... Cudowne odkrycie...

    2. Przede wszystkim nie oceniaj

      Pierwsza zasada. Nie wiesz, dlaczego dana osoba to robi. Zapytaj. Ewentualnie uargumentuj chociaż z czego wynika Twój problem odnośnie zachowania danej osoby. Miło by było podziękować z góry, to zawsze jakoś łagodzi konflikt. Jednak wiem, że ciężko się czasem na to zdobyć.

      Przede wszystkim nie patrz na tę osobę z góry, jak mówisz o problemie. Sadzę, że Ty też masz wady, więc powiedz to w normalny sposób.


      • To twoje? Mogłabyś nie zostawić tego tutaj? Nie mam miejsca na szykowanie jedzenia. Dziękuję. TAK

      • Zabierz te rzeczy stąd. Nie jesteś księżniczką! NIE

      • O jesteś! Martwiłam się. Coś się stało, że się spóźniłaś?/Koleżanko kwadrans studencki już minął, a ja wciąż czekam, więc chyba jesteś mi winna kawę. TAK

      • Następnym razem jak się spóźnisz, to nie mam zamiaru na ciebie dłużej czekać. Księżniczka się znalazła. NIE


    3. Słuchaj drugiej strony!
      Czy Wy też macie ochotę się bronić, jak Wam ktoś coś wytyka? W dodatku kiedy masz tyle amunicji... Aż trudno się powstrzymać. No ale hej! Do czego dojdziemy w wymianie zdań, jeżeli będziemy obrzucać się nawzajem błotem? Tak, wiem. Naprawdę ciężko się powstrzymać przed obroną. Jednak doceńmy to, że ludzie nam mówią o tym, że coś jest nie tak. Zwłaszcza jeżeli to mówią, jak należy. Krytyka konstruktywna - jest w porządku! Także opanujmy emocje na wodzy i w końcu zacznijmy słuchać. Zastanów się czy ta osoba faktycznie nie ma racji. Rozważ jej argumenty. Spróbuj się postarać i ograniczyć swoje negatywne nawyki.


    4. Zrozumienie

      Daj tej osobie czas na zmianę. Nie wymagaj, że zapomni o swoich przyzwyczajeniach. Człowiek nie zmienia się od razu. Wykaż się cierpliwością. Miło jeżeli docenisz zmianę albo nawet część zmiany. Warto chwalić, a nie tylko ganić. 


Pojawił się też u nas na blogu tekst o tym, kiedy tych kłótni jest za dużo:


Częste kłótnie w związku


Na koniec mam mały apel do Was. Mówcie ludziom co jest nie tak! Kobiety przecież słyniemy z komunikatywności!

Źródła:
https://wsjp.pl/index.php?id_hasla=35701 [13.04.2020]
https://pixabay.com

Pozdrawiam,
Shana

PS A Wy mówicie bez problemu o tym, co Wam przeszkadza?

czwartek, 26 marca 2020

KK: „Dotknąć prawdy”

recenzja, dotyk prawdy
Autor: Antoinette van Heugten
Tytuł: „Dotknąć prawdy”
Liczba stron: 480
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller


Z uwagi przedłużającego się wolnego z wiadomych powodów, tym razem postanowiłam się podzielić z Wami recenzją książki, którą przeczytałam dobrych parę lat temu. Mimo że w moim mieście czasem godzinę szukam książki, to warto! Wybrałam właśnie ją, bo wzbudziła we mnie dość silne emocje. 

To właśnie zespół Aspergera oraz silna depresja doprowadza do problemów szesnastoletniego Maksa. Sprawia że zaczyna brać narkotyki i przestaje nad sobą panować. Nawet w kontaktach z matką. Kiedy ląduje w szpitalu, jego mama Danielle uważa, że to początek końca jej problemów. Jednak wkrótce Maksa oskarżają o morderstwo. Czy Danielle słusznie uważa, że jej syn nie jest niebezpieczny? 

Uważam, że warto wtrącić fakt, że to debiut autorki. Moim zdaniem bardzo dobry. Wręcz genialny. W dodatku Antoinette pracowała z dziećmi z autyzmem oraz jest zwolenniczką Towarzystwa Autyzmu w Ameryce, co też pozwala snuć przypuszczenia, że wie o czym pisze, choć nie jest to na prawdziwych faktach.

Bohaterowie są barwni; nie musiałam sprawdzać w dialogach, kto wypowiedział daną frazę. Z łatwością da się odczuwać emocje wobec postaci.

„Spryskała twarz zimną wodą i spróbowała odetchnąć... ale w szpitalach psychiatrycznych jest tylko chłodna próżnia. Nie można w nich zaczerpnąć świeżego powietrza ani poczuć na twarzy ciepłego blasku słońca. Tutaj każdy jest samotny, a jednak może być nieustannie nadzorowany. Mogą cię tu obserwować i faszerować lekami, trzymać z dala od normalnych ludzi i zwyczajnego szerokiego świata. Tu wszystko jest zawsze pomalowane na biało. To kolor pustki... startej tabliczki. Tutaj cię redukują, wymazują chorą część ciebie, a wraz z nią cząstkę, która czyni cię ludzkim i niepowtarzalnym, która pozwala ci odczuwać radość i dawać ją innym. To cichy, niezmienny, zastygły w kamiennej martwocie obszar, hermetycznie zapieczętowany grubą czarną obręczą. Jednak nie znajdziesz tu schronienia przed niebezpieczeństwami świata. To miejsce ma jedynie uchronić świat przed niebezpieczeństwem, jakie ty dlań stanowisz. Tutaj możesz przyjrzeć się sobie w lustrze i ujrzeć prawdę - taką, która uwięzi cię tu na zawsze.” ~ Antoinette van Heugten

Książką porusza problem psychiatrii, o którym się często zapomina. Ludzie chcą być wyleczeni. Jednak nie skupiają się na tym, co biorą; czym się leczą. Ufają za bardzo ludziom, którzy wymachują przed nimi dyplomem(nieważne, że nic nieznaczącym). Nierzadko przecież sami eksperymentują na pacjentach. Zapominają, że pewne zachowania są ludzkie i nie są klasyfikowane do chorób. Odmienność? To nie choroba? Nie dla wszystkich. Czasem jednak gdy im bardziej chcesz się dowiedzieć... tym bardziej cię od tego odciągają.

Niesamowicie lubię poznawać ludzi. Fascynuje mnie to, że każdy jest inny, a mimo tego wciąż mamy fundamentalne potrzeby. Zaakceptowanie, szacunek i choć minimalna potrzeba rozmowy, a także czułość. Nieśmiało twierdzę, że jedną z przyczyn chorób psychicznych jest samotność. Ludzie nie potrafią nie trzymać języka za zębami i chlapną czasem coś bez pomyślenia. Robisz coś inaczej niż inni? Nie potrafisz zrozumieć tego w tym tempie co twoi rówieśnicy? Masz niszowe zainteresowania? Jesteś innej orientacji seksualnej? Hej, stop! Ktoś ci robi tym krzywdę? Nie? To skończ z tymi osądami! To właśnie nimi doprowadzasz do nieszczęścia innych. Wiecie co mnie jeszcze fascynuje? Stanie za kimś murem. Bycie z kimś na dobre i na złe. Taka akceptacja pomimo wszystko. Chyba naprawdę wtedy dopiero się taka więź z ludźmi buduje. Zwłaszcza w momencie, kiedy to twoje dziecko. Poczucie, że go akceptujesz zawsze i wierzysz tylko jemu - to naprawdę coś bardzo ważnego w rodzinnej relacji. Taką właśnie autorka ukazała Danielle. Ufającą synowi, ale nieidealną.

Mam wiele refleksji po tej książce. Jedną z nich jest to, że za rzadko patrzymy na ludzi. Czasem ich słuchamy, jednak wierzymy w to co opowiadają, zapominając o komunikacji niewerbalnej, która przekazuje dużo więcej. Przez co niektórzy mają poczucie, że otaczają ich same ideały. Prawda bywa jednak zgoła inna...
 
 
Podsumowując:
To jeden z tych kryminałów, który zapadnie mi w pamięć na długo. Przyjemny styl pisania oraz ciekawa fabuła, sprawiają, że ciężko nie czytać dalej. W dodatku emocje, które wywołuje ta książka, pozostają na długo. Myślę, że za mało jest książek, które mówią o wątpliwościach wobec psychiatrii. W ogóle za rzadko poddajemy coś wątpliwości, kiedy usłyszymy to od kogoś „mądrego”. To książka dla tych, którzy lubią wstawki medyczne i nie boją się poruszać trudnych tematów.


Pozdrawiam,
Shana


Źródła:
  • https://s.lubimyczytac.pl/upload/books/99000/99327/283520-352x500.jpg

poniedziałek, 16 marca 2020

Zostań w domu!

Tak, Tak, tak... Wiem, że nic tu nie było od dawna. Jednak korzystając z wolnego czasu, sprawdziłam, że wciąż nas odwiedzacie! Jako, że blog jest skierowany raczej do nastolatków, to stwierdziłam, że mogę też Wam coś przekazać:

Zostańcie w domu!



Wiem, czytacie i słyszycie to wszędzie... Ale zastanówcie się czy to nie dlatego, bo to jest naprawdę teraz bardzo ważne? Nasza liczba zachorowań ma szansę się zmniejszyć, jeżeli nie będziemy siebie narażać. Szczególnie ryzyko jest u osób starszych, ale to nie znaczy, że młodsi nie mogą być nosicielami albo co gorsza sami paść ofiarą wirusa i być w ciężkim stanie. Tak, Wy też możecie! Chcecie narażać innych i siebie? Najmłodsza osoba zarażona to niemowlę.

Co więc robić, jak już muszę siedzieć w domu?

  1. Zainteresowania. Czy Ty też zawsze wymigujesz się brakiem czasu?  To właśnie ten moment, kiedy możesz poświecić go na swoje zainteresowania. Rozwijanie pasji albo znajdywanie nowych, kiedy np. Twoje wymagają wyjścia na dwór. 
    • Obudź swoją wyobraźnię i zmysł artystyczny: rysowanie, tworzenie opowiadań czy wierszy a nawet tworzenie filmów. Wiadomo - origami i inne rzeczy z papieru też są OK! Możesz podzielić się tym z kimś. Konstruktywna krytyka zawsze w cenie.
    • Hej, rusz się! Nie, nie wychodź na dwór! W domu też można ćwiczyć. I nie musi być to zaraz coś typu crossfit. Bo hej... czy ktoś tu czasem nie narzekał na to, że bolą go *plecy? ;) A jak nie to zawsze można poćwiczyć z kimś z internetu np. Codziennie fit.
    • Pobudź swoją logikę: gra w szachy? Nie każdy umie! A uczy logiki i to gra w dwie osoby ;). Być może zawsze korciły Cię kursy programowania albo tworzenia stron? Webkod - tu poznasz HTML i CSS. Potem możesz wpaść po javescript itp. - W3schools. Nie przestrasz się tym angielskim jak ja. Serio. Strona pozwala na sprawdzenie jak to działa od razu. Zrozumiesz :). Jak nie to? Od czego jest diki?
  2. Nauka. Teraz nauczyciele wkraczają z nauką online. Skorzystaj z tego! Wiesz kiedy człowiek jest najbardziej zmęczony? Jak nic nie robi. Szczególnie gdy nie ćwiczy swojego mózgu! Serio! Jeżeli nie masz e-learningu lub żadnych zaległości, to może nauka języka na Duolingo albo skorzystasz z khanacademy?
  3. Samorozwój. Tak, rozwijanie zainteresowań też pod to podchodzi. Nauka trochę też. Jednak kiedy poświeciłeś czas dla siebie, aby stwierdzić jakie masz potrzeby w życiu, co czujesz względem siebie? To jest fundament bycia człowiekiem. Polecam ponownie kanał: Paweł Rawski. Naprawdę wie o czym mówi. Warto wpaść także tu: Ania maluje
  4. Planszówki. Kiedy już wiesz, że nie musisz się izolować od swoich najbliższych, bo oni nie są głupi i nie wychodzą z domu(jeżeli nie muszą)... to może czas odkurzyć te papierowe pudła i wyjąć z nich gry planszowe? To zawsze dostarcza rozrywki i poziom kontaktów społecznych nie spada. Swoją drogą to w grze Pancdemic Lekarstwo... aby powstrzymać zarazę gra się zespołowo, nie ma, że wygra jedna osoba. Wszyscy albo nikt!
  5. Posprzątaj. Nie wiem jak Wy, ale jakbym miała powiedzieć o swoich wadach, to jedną z nich byłoby bałaganiarstwo. Może ktoś z Was też cierpi na "posprzątam, a za 5 minut znowu mam bałagan"? To właśnie ten czas gdzie możesz to naprawić. Dodatkowo zagłębić się w dawno nieodwiedzane szuflady i spojrzeć co jest Ci niepotrzebne a jest w dobrym stanie. Być może będziesz w stanie wstawić to na charytatywną licytacje? W ten sposób możesz oczyścić swoje mieszkanie z niepotrzebnych rzeczy i przy okazji pomóc komuś. Ciuchy też wchodzą w grę. Jak wiadomo, co poniektórzy mają ich za dużo. Sprzątanie w folderze "Pobrane" czy na telefonie, też wchodzi w grę.
  6. Książki. Nie byłabym sobą, gdyby ten punkt się tu nie pojawił. Jeżeli lubisz czytać, to na pewno masz jakieś książki na swojej półce, z którymi jeszcze nie zdążyłeś się zapoznać. A jeżeli nie? Biblioteki zamknięte... co więc robić? Niektóre serwisy jak Legimi dają możliwość wypożyczenia książek za opłatą... albo przetestuj za darmo i jak Ci się nie spodoba, to nie musisz za to zapłacić. Co więcej jest opcja audiobooków; tylko siedzisz/leżysz i słuchasz. W spokoju rozbudzasz swoją wyobraźnie.
  7. Filmy. Choć ja kinomaniakiem nie jestem, to nawet mi udało się odpalić mój plik z listą filmów od kolegi: "lista filmów, których i tak nie obejrzę" i zaznaczyć jeden z nich. Czasem może się wydawać, że filmy to tylko rozrywka. Jednak czy tylko? Wiele osób mówi, że filmy ich inspirują. Nie tylko pozostawiają refleksje, ale dzięki nim tworzy nam się pomysł np. na film/rysunek/opowiadanie. Czemu nie skorzystać? Tak, te na YouTUBE też mogą być. 
  8. Gry. Czy Ty również masz gry, które jakoś omijasz, bo chciałabyś w nie zagrać, ale jakoś tak... mało czasu? To jest właśnie ten moment, kiedy go masz. Trochę czasu poświęconego na odprężenie, też musi być. Stres też nie wpływa dobrze na zdrowie. 
  9. Pisz i rozmawiaj ze znajomymi. Oni też nie mogą wychodzić z domu. Choć rozmowa przez telefon, Skype'a to nie to samo, to dalej zaspokaja nam potrzebę rozmawiania z ludźmi. Zwłaszcza, że możesz np. w trakcie rozmowy w Skype'a z nimi grać... i to np. w kalambury na kurniku.

Pozdrawiam,
Shana
*

niedziela, 4 marca 2018

KK:„33 dni prawdy”

Tytuł: 33 dni prawdy
Autor: Thomas Arnold (Arnold R. Płaczek)
Ilość stron: 416
Gatunek: thriller kryminalny


Opis:
Gdy Dona Jonson – mieszkanka spokojnego osiedla w Cleveland – wraca do domu i otwiera drzwi, strach paraliżuje jej ciało. Nie jest w stanie zrobić kroku. To, co widzi, budzi w niej demony przeszłości. Rozpoznając za oknem sylwetkę mężczyzny, barykaduje się i próbuje wezwać pomoc.

Dwa dni później policja znajduje jej ciało w wannie. Jedynym śladem mogącym rzucić światło na okoliczności jej śmierci staje się dwudziestoletnia fotografia, na której ta sama kobieta stoi w zakonnym habicie pośrodku grupki małych dzieci. Trop prowadzi do sierocińca, w którym pracowała przed wieloma laty. W czasie trwania śledztwa, zaczynają ginąć kolejne osoby. Początkowo prosta sprawa z czasem komplikuje się i na światło dzienne wychodzą przerażające fakty. Dwaj detektywi z wydziału zabójstw – James Adams i David Ross - szybko uświadamiają sobie, że ostateczna prawda została przed nimi ukryta znacznie głębiej, niż na początku sądzili.

Moim zdaniem:

Nie ukrywam, że lubię czytać kryminały, więc ponownie zawędrowałam przed regał z kryminałami w mojej bibliotece. Tak o to wpadła mi w ręce książka: „33 dni prawdy”. Dodam że niestety musiałam ją oddać, ponieważ sesja mnie goniła, a termin prolongowania daty oddania już mi się wyczerpał, ale ponownie ją wypożyczyłam, bo musiałam dowiedzieć się, jak to się skończy.

Czy Was też zdziwił, że autor jest Polakiem? Bo szczerze mówiąc dopiero po pomyślę, że chcę się z Wami podzieli wrażeniami, dowiedziałam się, że Thomas Arnold to tylko pseudonim. Także brawa dla naszego rodaka, bo czuję, że właśnie dołączył do moich ulubionych autorów.

Akcja dzieje się w Cleveland. Jak to w takich książkach bywa - autor na początku chce nas jakoś zwabić do siebie, więc podrzuca nam zagadkę: co też kobieta z zakonu ma wspólnego z chmarą dzieciaków na zdjęciu i dlaczego to wzbudza takie bolesne wspomnienia? W międzyczasie poznajemy kilku różnych bohaterów teoretycznie niezwiązanych ze sprawą, wygląda to po prostu na kolejną nierozwiązaną sprawę. No bo co też z tym wszystkim ma wspólnego zdrada kobiety pracującej w sądzie, wypadek jakiegoś chłopaka, który idzie za przyjaciela do więzienia, bo nie chce zdradzić, kto naprawdę potrącił i doprowadził do śmierci przypadkową dziewczynę? A facet, który trzyma dzieci w piwnicy i ma długi u innych? Co też jeszcze ciekawego detektywi tam odnajdą? Oczywiście mój umysł już się zastanawia czy jedno z drugim na coś wspólnego czy autor po prostu chce nam przedstawić też pracę detektywa jeszcze nie związanego z tą sprawą? A ja uwielbiam jak jedno łączy się z drugim i powstaje coś, czego w ogóle bym się nie spodziewała. Choć początek udało mi się trochę przewidzieć to w trakcie książki dostawałam kilka rozwiązań, które mnie zaskoczyły. A już totalnie końcowy rozdział. Nie mam pojęcia czy ktokolwiek spodziewał się właśnie takie zakończenia. Detektyw Adams - niski, ale zdolny człowiek podołał wykonaniu tej zagadki. A czy Ty też spróbujesz?


Książka utrzymuje napięcie i sprawia, że trudno się od niej oderwać. Nie mam mowy o nudzie dla ludzi uwielbiających kryminały. W dodatku nie można zasnąć, bo gdy myślisz, że już masz jakiś ślad/dowód... to nagle on cudownym sposobem „znika” i zagadka wciąż nie zostaje rozwiązana. Uważam, że autor zachował realizm i brawa dla niego za naprawdę dopracowaną fabułę. Chociaż czasami nieco bardziej zawiłą, ale tak to jest w kryminałach. Naprawdę polecam!


Źródło okładki: http://www.empik.com/33-dni-prawdy-arnold-thomas,p1106461476,ksiazka-p
Źródło opisu: Okładka książki

Pozdrawiam
Shana
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x