piątek, 7 maja 2010

Czy jestem dziecinna?


Chciałam Wam przedstawić mój problem. Otóż jestem w klasie pierwszej gimnazjum, ale... wydaje mi się, że zachowuję się niepoważnie, to znaczy jestem wesoła, rozgadana, itp. ale to dobrze. Ale to tylko w szkole.. W domu jestem po prostu jakby małym dzieckiem. Wydaję różne odgłosy, brykam po całym domu itp.. A najgorsze jest w tym to, że starsze rodzeństwo [19 i 22] uważają, że jestem niepoważna... Siostra mówi, że w moim wieku była zupełnie inna. I w ogóle... ja jej zazdroszczę. Ona w drugiej-trzeciej gimnazjum jeździła za miasto, na imprezki różne, malowała się i w ogóle wyglądała na starszą trochę, a ja taki dzieciuch głupi...
Ale ja inaczej nie umiem.. Jak się odzwyczaić od tego zachowania? Jak 'dorosnąć' ?

~Asia


Kochana Asiu!

Według mnie nie musisz dorastać, oczywiście w sensie emocjonalnym. Zmienisz się w mgnieniu oka, nawet tego nie zauważysz. Niektórzy przechodzą tę zmianę w podstawówce, inni podczas zmiany szkoły, a jeszcze inni dopiero w liceum. Nie słuchaj tego co mówi Ci siostra i bądź sobą, gdyż to jest najważniejsze. :)

Twoje rodzeństwo jest dużo starsze od Ciebie i chce byś traktowała je z wyższością. Dlatego też nie mówią o swojej przeszłości, nie chcą jej pamiętać, bądź przekręcają ją. A co do opowieści Twojej siostry... W końcu trzecia klasa gimnazjum, a pierwsza to różnica. W tym czasie jeszcze sporo rzeczy może się zmienić. Twoja siostra nie chce, być pomyślała, że jesteście równe, gdyż pojęcia takie jak straszy, czy doroślejszy wiąże się z przywilejami. Może Twoja siostra nie chce byś przestała ją traktować jak osobę dorosłą? Albo zwyczajnie nie chce pamiętać swojej przeszłości, gdyż może wiązać się z przykrymi przeżyciami?

Jak to powiedział kiedyś jakiś mądry psycholog "Dzieciństwo jest marzeniem dorosłych". Pamiętaj, że Ty jesteś jeszcze dzieckiem, gdyż nie ukończyłaś jeszcze osiemnastu lat, więc masz prawo zachowywać się jak ono. To, że chodzi się na imprezy, pije się alkohol, czy pali papierosy, nie czyni Ci doroślejszym. Zwyczajnie nie przejmuj się tym co mówią Ci inni i bądź taka jaka chcesz. :) Teraz ludzie cenią naturalność, a nie to, że jest się bardziej dojrzałym. Wiem to na własnym przykładzie. Z powodu rzeczy, które wydarzyły się w moim życiu, szybciej dorosłam psychicznie. Osoby w moim wieku wolą rozmawiać o głupotach, a nie o poważnych sprawach. Dlatego szybsze dorastanie odczuwa się bardziej, niż potencjalne bycie dziecinnym.

Radziłabym Ci również cieszyć dzieciństwem, ponieważ niektóre dziewczyny zwyczajnie nie mogą go mieć. Muszą opiekować się swoją rodziną, na przykład gdy mama jest ciężko chora, a nastolatka ma trójkę młodszego rodzeństwa. Nie przejmuj się tym, że otoczenie wywiera na Tobie presję, na zwrot "Jesteś dziecinna" odpowiadaj "Cieszę się dzieciństwem" lub "Przecież jestem jeszcze dzieckiem".

Kobiety, które są dwudziestoparolatkami czy nawet są po trzydzieste też mają ten problem, a wtedy jest on poważniejszy. Jak na razie w wieku czternastu lat nie masz się czym martwić. 

Gorąco pozdrawiam,
Siedmiokropka

Ozdabiamy T-shirt!

Hej, dziewczyny! Mam pytanie: czy mogłybyście napisać jedną notkę o tym jak ożywić, urozmaicić zwykły jednokolorowy, dopasowany T-shirt, jakie dać do niego dodatki? Z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam~małGosia

Gosiu!

Nie jestem pewna o jakie dodatki Ci chodzi;3

Zwykłą koszulkę możemy ozdobić:

-Prasowankami:

 

Możesz kupić gotowe lub zrobić je sama.
Wystarczy, że wydrukujesz wzór z internetu na specjalnym papierze do prasowanek.
Znajdziesz go w większości sklepów papierniczych.
Jednak podczas zaprasowywania obrazka na bluzkę trzymaj się instrukcji podanej przez producenta, żeby kolory nie zmieniły się od zbyt wysokiej temperatury.

-Farbami do tkanin:

 

Możesz stworzyć niepowtarzalną bluzkę, również w ten sposób.
Wystarczy, że zaopatrzysz się w kilka farb i dasz upust swojej wyobraźni.
Przed ozdabianiem bluzki, poćwicz trochę na starym T-shircie, dla wprawy.

-Wstążkami i koralikami:

 

Na wzór Lanvin.
"Przymocuj" do bluzki atłasowe kokardy.
Dodatkowo możesz postarać się przytwierdzić do koszulki pojedyncze koraliki lub gotowe wisiorki.

Natomiast jeśli chodziło Ci o inne rodzaje dodatków:

 

Obowiązuje taka zasada, że jeśli decydujemy się na "spokojną" górę, wybieramy "odważny" dół.
Jeśli chcesz podkreślić bluzkę, Twoja dolna część garderoby musi być nietypowa.
Dodatkiem "na" mogą być koraliki o wyrazistej barwie.

Alergiczna reakcja na maskarę

hej, mam problem. otoz dwa dni temu pomalowalamrzesy. zrobilam tez tak wczoraj i dzisiaj. kazdego dnia wieczorembardzo bola mnie oczy. dlaczego tak jest? czy jest to wina tuszu?uzywam rimmel glam'eyes. prosze! na poczatku myslalam, ze za duzosiedzialam przed komputerem czy cos. ale to sie powtorzylo..prosze opomoc!

~ maryska



Droga Maryśko!

Prawdopodobnie maskara, której używasz, Cię uczula. Może zawierać składniki, które drażnią Twoje oczy. Aby to sprawdzić, zalecam prosty test: przestań używać tego tuszu przez kilka najbliższych dni. Jeśli oczy przestaną boleć, będzie to oznaczać, że "diabeł" faktycznie siedzi w owym kosmetyku.
Nie pasuje mi tylko to, jak określiłaś objawy. Ból rzadko towarzyszy podobnym alergiom, za to pojawia się pieczenie i łzawienie. Dlatego jeśli okaże się, że mimo zaprzestania malowania oczu Twój problem nie minął, powinnaś skontaktować się z okulistą.

W przypadku alergii, wymień maskarę na inną. W ostateczności zalecam spróbować hypoalergicznej, do oczu wrażliwych - najpierw jednak popróbuj zwykłych, ale innej firmy, może tu przecież chodzić tylko o zawarte w danym rodzaju pigmenty.

Pozdrawiam!
Megu;)

środa, 5 maja 2010

Dlaczego płaczę?

Mam problem. Bo chodzi o (ja to tak nazywam) "wieczorne płakanie"... Ogółem to jestem zakochana w chłopaku od jakiś 6 miesięcy... On o tym wie, przyjaźnimy się więc ciągle nie tracę nadziei, ale nie oto chodzi. A mianowicie co dzień, dwa za każdym razem kiedy leże zanim usnę po prostu... płacze... Nie jest to takie wycie, ale czuje jak łzy mi lecą ciurkiem i jest mi przykro... Może mi ktoś wytłumaczyć dlaczego tak jest? I podkreślam że to nie jest jakiś problem z oczami... Czy to może być z Nim związane?

~Zakochana




Droga Zakochana!

W tym problemie nie chodzi o chłopaka, który Ci się podoba. Według mnie Twój wieczorny płacz jest spowodowany reakcją na stres. Złe emocje, które są spowodowane smutnymi doświadczeniami życiowymi, samotnością są odreagowywane przez Ciebie płaczem.

Chodzi o to, że przed snem ludzie zazwyczaj myślą o wydarzeniach, które nie rozumieją, o których nie mają czasu pomyśleć w ciągu dnia. Większość osób w takich chwilach napędza panika, złość lub bezsilność. Nie potrafimy wyrazić emocji dlatego odreagowujemy krzykiem, waleniem w ścianę, czy właśnie płaczem.

Muszę Ci powiedzieć, że niektórym osobom pomaga ten płacz. Mogą odreagować swoje emocje, nie zadręczać ludzi swoimi problemami, choć radzenie sobie ze zmartwieniami w samotności jest najgorszym co może być, gdyż u ludzi słabych psychicznie prowadzi to często do depresji. Jeżeli jednak zdarza Ci się płakać podczas oglądania wzruszających filmów, czy czytania "wyciskaczy łez" Twoje łzy oznaczają Twoją wrażliwą naturę.

Jak powstrzymać Twój płacz? Przede wszystkim powinnaś myśleć pozytywnie, patrzeć na jasne strony życia. Więcej na ten temat w notce "Jak zwalczyć zły nastrój?". Znajdź sobie jakąś przyjaciółkę i zwierzaj się jej. Nie można zamykać się w sobie i tłumić złych emocji. Taka osoba spróbuje pomóc i zrozumieć Twój problem. Pamiętaj również, że nikt nie jest z kamienia i każdy musi sobie czasem trochę popłakać. Prędzej czy później każdemu puszczają nerwy, a to nie jest żadnym powodem do wstydu.

Uśmiechaj się jak najczęściej! :)

Ściskam i przesyłam całusy, 
Siedmiokropka


niedziela, 2 maja 2010

Jak odnowić kontakt z przyjacielem z dzieciństwa?

Hej, bardzo lubię Waszego bloga i już dosyć długo go czytam. Postanowiłam, że w końcu zadam pytanie, które od jakiegoś czasu jest moim dylematem. Nie chcę o tym mówić znajomym, przyjaciołom i nikomu z mojego bliskiego otoczenia. Wolę dowiedzieć się od obcych, np. Was co o tym myślicie. ;) No więc mam przyjaciela, z resztą nie wiem czy mogę go tak nazwać, bo od jakiś 3, 4 lat urwał nam się kontakt, nawet nie wiem czemu. Znamy się właściwie od trzeciego roku życia, jego babcia i dziadek są moimi sąsiadami a on często do nich przyjeżdża w odwiedziny, tak też spotykaliśmy się zawsze przy płocie i potrafiliśmy spędzać tam całe dnie, nie tylko na gadaniu, bawiliśmy się w przeróżne idiotyczne zabawy (przez płot ;d) np. zabawa w dom, w kościół, zabawy zabawkami z kinder niespodzianki, przeprowadzanie sekcji zwłok ślimaków (blee ;//), czytanie komiksów z kaczora donalda z podziałem na role, robienie teleturniejów, jeżdżenie na rowerze, rolkach po ulicy, a tam często w wyzwania (np. jak byliśmy niedaleko hotelu, kazałam mu tam wejść i zapytać na recepcji ile kosztują 2 godziny w solarium, hah, byłam przy tym ;d), ale nie ważne, ogólnie byliśmy świetnymi przyjaciółmi, nawet sam przyznał, że jestem jego przyjaciółką, ale niestety dawno, w wieku ok. 6 lat, więc nie wiem czy to nawet pamięta.. ;| Jak nam się ten kontakt urwał to nawet specjalnie nie zależało mi na dalszej znajomości z nim. Dopiero jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że nie chcę marnować takiej przyjaźni i chciałabym żeby znówbyło tak jak kiedyś. Tylko nie wiem co mam zrobić. Już wiele razy chciałam nawiązać z nim jakiś kontakt, ale się nie udawało. Wolałabym, żeby to on do mnie zagadał. Teraz jak przyjeżdża, mówimy sobie tylko "cześć".. W ogóle to zapalony maniak komputerowy i ostatnio jak przyjeżdża do babci i dziadka, prawie w ogóle nie wychodzi z domu, pewnie gra. Planuję do niego zagadać w wakacje, ale jaak? Jeżeli on pierwszy tego nie zrobi, będzie mi trudno. Nie to, że jestem nieśmiała.. w stosunku do przyjaciół nie, tylko zostałam wychowana na taką milutką i grzeczną dziewczynkę, dla której prośba o coś kogoś innego wygląda jak narzucanie się. Nie chcę mu się narzucać mimo wszystko.. ale nie wierzę, że jemu nie zależy na tej przyjaźni.. ;[

~Andzia95



Droga Andziu!

Nie powinnaś się tym wszystkim aż tak bardzo przejmować ;). Bardzo często zdarza się, że w dzieciństwie mamy przyjaciela lub przyjaciółkę, z którym z czasem po prostu tracimy kontakt, tylko dlatego, bo każdy zaczyna obracać się we własnym towarzystwie, mieć inne zainteresowania, szkołę i sprawy na głowie. Oczywiście zawsze warto spróbować i wszystko naprawić, szkoda tylko, że tak późno się na to zdecydowałaś. Myślę jednak, że da się jeszcze coś wymyślić ;p.
Co robić:
> Po prostu zagadać. Zapytaj go o cokolwiek, gdy tylko go zobaczysz. Zacznij rozmowę choćby pytaniem "Co u Ciebie słychać?" albo "Jak się masz?", chłopak na pewno nie przejdzie bez słowa, ale zacznie z Tobą dialog. Musisz po prostu pokonać nieśmiałość i wyobrazić sobie, że jest tak jak dawniej. Że znowu jesteście małymi brzdącami, które bawią się w piaskownicy, tak będzie Ci z pewnością najłatwiej ;).
> Spróbuj zwabić go małym podstępem ^^. Celowo zepsuj w komputerze coś, co łatwo da się naprawić i po prostu poproś chłopaka, aby Ci pomógł, bo "Sobie nie radzisz". Możesz także spróbować tego samego z jakąś grą, bo np. "Nie wiesz, jak ją zainstalować". W końcu chłopak lubi komputery i na pewno zna się na rzeczy ;).
> Innym sposobem dla nieśmiałych (który ja osobiście uważam za dość infantylny, ale każdy ma inne zdanie^^) jest np. znalezienie chłopaka na naszej klasie i po prostu napisanie do niego przez internet (o czymkolwiek!), aby potem móc rozmawiać w realu. Cóż... nawet i ten sposób czasem działa ;D.
> Możesz po prostu wspólnie z rodzicami zorganizować jakieś małe przyjęcie w ogrodzie (np. grilla) - jednak w tym wypadku musiałabyś im powiedzieć o co z grubsza w tym wszystkim chodzi - i zaprosić do siebie dziadków tego chłopaka i jego samego, wtedy łatwiej będzie Ci znaleźć pretekst do rozmowy ;).

Oczywiście trudno będzie cokolwiek osiągnąć, kiedy będziesz czekać na jego pierwszy ruch. Dlaczego? Bo chłopak może nigdy go nie zrobić, a Ty po prostu stracisz swoją szansę. Trzeba po prostu "pokonać dziś siebie" i zagadać do niego, jeśli się nie uda - nie zrażaj się, będziesz miała świadomość, że próbowałaś ;).

Pozdrawiam,
Crazy

Zjadanie stresu

Mam problem. Jestem bardzo nerwową osobą, taka się urodziłam. Przez jakiś czas łykałam Persen, ale nie widziałam różnicy oprócz tego, że byłam śpiąca, więc przestałam. Gdy się stresuję "zjadam stres", czyli pakuję w siebie mnóstwo jedzenia. Najczęściej gdy np. stresuję się przed klasówką, dzień przed nią (nawet kiedy wszystko umiem) zjadam wszystko, co wpadnie mi w ręce. Nie wiem już co mam robić, zwłaszcza, że w końcu przeszłam na dietę, chcę schudnąć do wakacji. A jutro mam dwie klasówki i przed chwilą zjadłam okropnie dużo, a moja dieta poszła na marne ;(. Co mam zrobić? Jak nie zjadać stresu? Jeżeli chodzi o jedzenie, to raczej nie jest kwestia silnej woli. Potrafię naprawdę długo trzymać się na diecie, pod warunkiem, że coś mnie nie zestresuje. Co robić? help!

~Kręconka





Droga Kręconko!

Z Twojej wiadomości wynika, że żyjesz w ciągłym biegu. Boisz się klasówek, tego, że możesz się spóźnić do szkoły, tego, że nie nauczyłaś się na test. Wszystkie te rzeczy wpływają na pracę Twojego organizmu. Czy czujesz, że jakaś niewidzialna siła ściska Cię za żołądek? To stres. Jednym z hormonów, dzięki któremu zjadasz stres jest kortyzol. Jest on kluczowym hormonem, który odpowiada na stres, ucieczką od niego 

Stres jest nadmierną reakcją organizmu na bodźce zakłócające jego pracę. W stanie stresu układ nerwowy i hormonalny jest przeciążony. Jeśli napięcie utrzymuje się zbyt długo w organizmie zaczyna brakować witamin i składników odżywczych, które zużywają się szybciej niż normalnie. W efekcie doznajesz uczucie ciągłego zmęczenia, niezadowolenia, a czasem nawet popadasz w depresję. Zauważasz, że po połknięciu kilku batoników, hamburgera, czy frytek jest Ci lepiej. 

To zjawisko zostało wytłumaczone naukowo. W stanie stresu do mózgu wydzielana jest substancja niwelująca uczucie bólu. Możesz zjeść dwa razy więcej jedzenia niż normalnie, odczuwając przyjemność zamiast bólu rozepchanego żołądka. Zaczynasz coraz częściej zjadać stres, a co za tym idzie, tyjesz.

Co zrobić w takiej sytuacji? Masz dwa wyjścia. Możesz uregulować rytm posiłków, dzięki czemu nie będziesz odczuwała uczucia głodu. Kaloryczne posiłki zamień na sałatki, słodkie batoniki na zbożowe, niskokaloryczne. Powiedz rodzicom o swoim problemie. Będą wtedy kupować tylko najpotrzebniejsze produkty spożywcze, abyś nie podjadała. Kieszonkowe chowaj głęboko do szafki, byś nie wydała ich na jedzenie.

Drugim sposobem rozwiązania Twojego problemu jest inne odreagowywanie stresu. Na przekór notorycznemu podjadaniu zacznij uprawiać jakiś sport. Ja polecam Ci tenisa albo badmintona. Uprawianie sportu pomoże Ci w odchudzaniu oraz pozytywnie wpłynie na krążenie krwi i kondycje. Gdy wyżyjesz się na lotce czy piłce i skupisz się na grze, zapomnisz o stresie. 

Mam nadzieję, że poradzisz sobie ze stresem i dokuczliwym podjadaniem. ;)


Pozdrawiam gorąco, 
Siedmiokropka
Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x