Kochane... Od czego by tu zacząć? Hm, a więc pod koniec tamtego roku
nieco posprzeczałam się z dwiema bliskim koleżankami z klasy. W skrócie
poszło o to, że jestem pesymistyczna, negatywna, zrzędliwa itd.
Postanowiłam się zmienić i po wakacjach wróciłam z optymizmem i
uśmiechem na twarzy. Z jedną z dziewczyn - K. pogodziłam się, ona
stwierdziła nawet, że mniej narzekam. Ale z drugą... Z. nie za bardzo. W
tamtej klasie byłyśmy b.blisko. Bywały kłótnie (często o to, że wiele
rzeczy sobie wmawiam, nadinterpretuje itd.), ale siedziałam z nią na
wielu przedmiotach i głównie z nią się zadawałam. Teraz rozmawiamy
bardzo rzadko, a jak już to są to takie rozmowy, że nie wiadomo co
powiedzieć (i jakieś pierdoły typu szkoła). Smutno mi, że ona
zaprzyjaźniła się teraz z K. i B., czyli dziewczynami dość mi
bliskimi... No, przynajmniej były. Teraz trzymają się razem, zapraszają
siebie na nocki. Ja często z nimi rozmawiam, ale to nie to samo co
kiedyś. Ostatnio szły we trzy (+jeden chłopak z klasy, ich kumpel i moja
bliższa koleżanka) na jakieś lody czy coś... A ja tak jakby zostałam
pominięta. Tzn. może dlatego, że sama mówiłam, że nie idę na dwie
ostatnie lekcje, a ta moja bliższa koleżanka mnie zapraszała
wcześniej... Ale tylko ona, a ja nie chciałam się narzucać. Sęk w tym,
że chciałabym, aby bardziej mnie lubiły, aby było tak jak dawniej,
zwłaszcza z Z. Pewnie mi powiecie, że powinnam z nią porozmawiać, ale
nieraz gadałyśmy na te tematy i kończyło się to tak, że ja obiecywałam
zmianę (np. mniej wmawiania sobie negatywnych rzeczy), ale i tak
kończyło się tak samo. Naprawdę, uważam że się zmieniłam, ale ostatnio
K. i ten kolega a propos' cech charakteru uczniów naszej klasy
stwierdzili, że jestem pesymistyczna i nawet nauczycielka (która
przecież nie zna mnie tak bardzo) to potwierdziła! No to ja nie wiem,
mam sobie uśmiech dokleić do twarzy? Już sam fakt w sumie, że o tym tu
pisze świadczy o moim przejmowaniu się, ale... Naprawdę chcę z nimi
rozmawiać na luzie, żeby wróciło to co dawniej. Staram się być miła,
rozmowna, ale... Ale może właśnie za bardzo się staram? ;/
Proszę o pomoc,
Cocaine
Droga Cocaine!
Sama wiem, jakie męczące bywa kolegowanie się z osobą, która cały czas narzeka, nie uśmiecha się i znajdzie powód do smutku. Codziennie kłóciłam się z koleżanką, bo ona tak właśnie była, zawsze jej coś przeszkadzało. Muszę powiedzieć, że ja też do pewnego momentu strasznie marudziłam. Zrobiła jednak na mnie wrażenie wycieczka do mauzoleum, ale i na aleje Szucha, gdzie było więzienie dla osób w czasie drugiej wojny światowej. Stwierdziłam, że oni mieli powód do narzekania, nie ja. Wracając jednak do Ciebie, bo na tym powinnam się skupić, to dobrze, że się zmieniłaś. Nie wiem czy trafiłaś do nowej klasy, czy nie, ale jeżeli odpowiedź jest przecząca, to być może nauczycielka jak i klasy jeszcze nie zauważyły Twojej zmiany? Osoby, które nas uczą, też widzą jak się zachowujemy, ja np. usłyszałam, że robię dużo min, co w późniejszych latach powiedziały mi inne osoby. Nie trać wiary, że na nic są Twoje starania, bo o ile wiem minęły dwa miesiące szkoły i trudno uwierzyć, że ktoś od tak się zmienił, daj im trochę czasu ;). Pamiętaj, że już jesteś na dobrej drodze, bo z jedną dziewczyną się pogodziłaś. Przejmujesz się, bo Ci na kimś zależy, a to chyba raczej nie jest złe. O ile osoba jest godna Twojego starania. Mówisz, że jedna z dziewczyn Cię zapraszała, to chyba nie jest źle? Gorzej byłoby, gdyby żadna tego nie zrobiła. Przecież nie wszystkie muszą Cię zaprosić na to samo spotkanie. Możesz ewentualnie zapytać ich o zdanie, ale nie wiem czy odpowiedzi będą szczere.
Sposób słowny, ale po przemianie
Mówisz, że rozmowa nie jest dobrym rozwiązaniem, bo uważasz, że nic nie da. Wydaję mi się, że tak uważasz, ponieważ jak sama piszesz nadszarpnęłaś ich zaufania. Postanowiłaś poprawę, a jej nie wykonałaś wcześniej. Możesz tym razem jeszcze raz spróbować. Obiecaj, że już nie będziesz narzekać, że od początku roku szkolnego się starasz. Jeżeli chcesz zapytaj, jak Ci to wychodzi. Ewentualnie dodaj coś w stylu, że gdyby znów zaczęła przejmować się następną kartkówką czy kolejnym deszczem, to po prostu mnie walnijcie/uszczypnijcie, dobra? Ostatnie zdanie ma może wprowadzić element rozluźnienia, ale i prośby o pomoc. Chyba warto spróbować?
Uśmiech, uśmiech, uśmiech i jeszcze raz brak marudzenia
Nadal się staraj, poczekaj, aż Z jak i inni sami zauważą Twoją przemianę. Podchodź do niej, nie marudź. Porozmawiaj, choćby o tym, co robiłaś w wakacje (o ile to nie było coś, na co ochotę miałabyś ponarzekać). Mi wolne dni zawsze raczej kojarzą się z czymś, co warto wspominać, wrócić do tego, o ile nie mieliśmy jakichś przykrości w tym czasie. Zapytaj jej, jak spędziła te wolne dni. Możesz nauczyć się jakichś kawałów, które także Ciebie bawią i jej opowiedzieć.
Kółko teatralne lub przedstawienie
To zależy od tego w jakiej jesteś szkole, ale może wystawiacie jakąś sztukę lub jest specjalne kółko? Na szkolnych przedstawieniach często jest wplatany humor, choćby w graniu jakiejś zabawnej postaci. Czyli pokazanie swojego poczucia humor. Tu też potrzebna jest odwaga, aby wystąpić przed całą szkołą, a nie wiem czy taką masz. Nie chodzi mi tu tylko o to, abyś pokazała innym, że mniej narzekasz, ale o to, że to będzie jakieś nowe zainteresowanie, które możesz rozwijać, ale i doda to Twojemu życiu radości, choćby z sukcesów tam, nowych znajomości, jeżeli zdecydujesz się na kółko. Będziesz miała o czym mówić.
Pomyśl, czy tak naprawdę masz na, co narzekać. Czy da Ci to coś? Czasem można, ale nie przesadzajmy. Aktywność fizyczna, jak i sam uśmiech już wytwarza w człowieku pozytywną energię. Nie wspominając o łaskotkach, ale tu już są wymuszone reakcje ;P.
Pozdrawiam, Olka
Potrzebujesz pomocy albo porady w jakiejś sprawie? A może chciałabyś się po prostu komuś wygadać? Jeśli tak, dobrze trafiłaś! Załoga naszego bloga spróbuje Ci pomóc. :)
wtorek, 29 października 2013
Nie pasuje do nas. Jak się jej pozbyć?
Piszę, bo już nie mam pomysłu jak rozwiązać swój problem. W klasie
trzymam się z dwiema dziewczynami bardzo blisko, wręcz można nas nazwać
przyjaciółkami. Wiemy o sobie wiele i rozumiemy się. Ale od tego roku
przyszła do nas do klasy dziewczyna - X. No więc X, jak to łagodnie
określić, przykleiła się do nas. Byłyśmy dla niej miłe na początku roku,
żeby zaaklimatyzowała się w naszej klasie, ale ona chyba opacznie nas
zrozumiała i nie jesteśmy w stanie się jej pozbyć. Nie miałybyśmy
problemu gdyby nie to, że X to chyba najbardziej irytująca osoba na
świecie. Nakręca się z byle powodu, jest głośna, a my wręcz przeciwnie.
Jak dać jej do zrozumienia, że nie chcemy się z nią zadawać? ~ Omg
Droga... hm... Omg?
Mniejsza z tym. Mam wrażenie, że już gdzieś był podobny problem, ale nie potrafię go znaleźć, więc pozostaje mi samej odpowiedzenie na Twoje pytanie. Myślę, że to, iż byłyście dla niej miłe, może nawet sprawiałyście wrażenie jej koleżanki, sprawiło, że uważa Was za nie. Nie mówię, że to było złe, wręcz przeciwnie. Kto by chciał mieć tak, że jak się przyjdzie do nowej klasy, to obrzucają go błotem, choć nawet nie znają? Pewnie nikt. Tylko nie można chyba raczej tu mówić o opatrzności zrozumienia. Wydawałyście się sympatyczne, więc garnęła do Was (nie wiem, jak z resztą klasy). Co możecie zrobić? Zacznijmy od czegoś prostego.
Rozmowa na dwa sposoby
Niby proste, ale bywa trudne. Z tych cięższych rzeczy: jak się do tego zabrać? Co zrobić, aby się nie obraziła? Najlepiej znaleźć miejsce, gdzie będziecie same. Przybrać miły ton, nie mówić z lekceważeniem drugiej osoby. Wytłumaczyć spokojnie, że macie inne charaktery i niestety nie potraficie się z nią zakolegować, bo jest za głośną osobą. Wy nie podniecacie się wszystkim, a ona jest bardzo entuzjastyczna i Wam to przeszkadza.
Jeżeli nie przeszkadza Wam to, że się obrazi lub zrobi coś innego. To możecie dać jej dobitnie do zrozumienia, że nie chcecie jej towarzystwa, bo macie swoje, a jej jest zbyt głośne. Wolicie kogoś z bardziej spokojniejszym charakterem. Szczerze mówiąc, nie przechylam się do tego, aby korzystać z tej opcji. Preferuję tą łagodniejszą.
A może tak sama zrozumie?
Czyli możecie spróbować jej unikać, może zacznie się zastanawiać, dlaczego to robicie? Jeżeli spotykacie się po szkole... albo i nie, jedna z Was może opowiedzieć o jakimś filmie czy zmyślonej historii Waszych znajomych, właśnie to, co obecnie przeżywacie z nią, czyli że moje koleżanki mają problem, bo przyczepiła się do nich inna osoba, która jest bardzo hałaśliwa, wszystkim się interesuje, aby tylko o tym opowiedzieć itd. Ja też nie chciałabym się z taką dziewczyną kolegować." coś w ten deser.
Jak, gdyby nigdy nic
Spróbujcie nie zwracać na nią aż takiej uwagi. Może, jednak nie wszystko w jej osobie stracone? Próbowałyście poznać ją bardziej? Gdybyście tak cieszyły się z czegoś, trochę bardziej niż zwykle, może nie aż tak jak Wasza koleżanka, ale odrobinkę? Mimo takiej wady, da się ją polubić?
Wybór należy do Was, mam nadzieję, że w jakiś sposób pomogłam ;).
Pozdrawiam, Olka
----------
Przez trzy tygodnie nie miałam internetu, ale już wróciłam i przy okazji witam nową osobęna próbnym w gronie ;)
Droga... hm... Omg?
Mniejsza z tym. Mam wrażenie, że już gdzieś był podobny problem, ale nie potrafię go znaleźć, więc pozostaje mi samej odpowiedzenie na Twoje pytanie. Myślę, że to, iż byłyście dla niej miłe, może nawet sprawiałyście wrażenie jej koleżanki, sprawiło, że uważa Was za nie. Nie mówię, że to było złe, wręcz przeciwnie. Kto by chciał mieć tak, że jak się przyjdzie do nowej klasy, to obrzucają go błotem, choć nawet nie znają? Pewnie nikt. Tylko nie można chyba raczej tu mówić o opatrzności zrozumienia. Wydawałyście się sympatyczne, więc garnęła do Was (nie wiem, jak z resztą klasy). Co możecie zrobić? Zacznijmy od czegoś prostego.
Rozmowa na dwa sposoby
Niby proste, ale bywa trudne. Z tych cięższych rzeczy: jak się do tego zabrać? Co zrobić, aby się nie obraziła? Najlepiej znaleźć miejsce, gdzie będziecie same. Przybrać miły ton, nie mówić z lekceważeniem drugiej osoby. Wytłumaczyć spokojnie, że macie inne charaktery i niestety nie potraficie się z nią zakolegować, bo jest za głośną osobą. Wy nie podniecacie się wszystkim, a ona jest bardzo entuzjastyczna i Wam to przeszkadza.
Jeżeli nie przeszkadza Wam to, że się obrazi lub zrobi coś innego. To możecie dać jej dobitnie do zrozumienia, że nie chcecie jej towarzystwa, bo macie swoje, a jej jest zbyt głośne. Wolicie kogoś z bardziej spokojniejszym charakterem. Szczerze mówiąc, nie przechylam się do tego, aby korzystać z tej opcji. Preferuję tą łagodniejszą.
A może tak sama zrozumie?
Czyli możecie spróbować jej unikać, może zacznie się zastanawiać, dlaczego to robicie? Jeżeli spotykacie się po szkole... albo i nie, jedna z Was może opowiedzieć o jakimś filmie czy zmyślonej historii Waszych znajomych, właśnie to, co obecnie przeżywacie z nią, czyli że moje koleżanki mają problem, bo przyczepiła się do nich inna osoba, która jest bardzo hałaśliwa, wszystkim się interesuje, aby tylko o tym opowiedzieć itd. Ja też nie chciałabym się z taką dziewczyną kolegować." coś w ten deser.
Jak, gdyby nigdy nic
Spróbujcie nie zwracać na nią aż takiej uwagi. Może, jednak nie wszystko w jej osobie stracone? Próbowałyście poznać ją bardziej? Gdybyście tak cieszyły się z czegoś, trochę bardziej niż zwykle, może nie aż tak jak Wasza koleżanka, ale odrobinkę? Mimo takiej wady, da się ją polubić?
Wybór należy do Was, mam nadzieję, że w jakiś sposób pomogłam ;).
Pozdrawiam, Olka
----------
Przez trzy tygodnie nie miałam internetu, ale już wróciłam i przy okazji witam nową osobę
poniedziałek, 28 października 2013
Czy on się tylko ze mną droczy?
Hej. Od pewnego czasu podoba mi się pewien chłopak. Jego zachowanie wskazywało na to, że ja jemu na też. W szkole często na mnie patrzy, macha mi, uśmiecha się na każdej przerwie. Codziennie piszemy też na skype, pisze mi pełno miłych rzeczy. Kiedy wymieniał rzeczy, o których najczęściej myśli, ja byłam na pierwszym miejscu... Raz jak zeszłam na 5 minut i znowu weszłam, napisał że się stęsknił... To naprawdę wyglądało na zakochanie. Wczoraj wyznał, że podoba mu się jakaś X.. Jak pisałam, żeby coś mi o niej opowiedział to on tylko ''hahahahahha'' a potem, że musi kończyć. Nie wiem, co myśleć. Niedawno wspomniał, że bardzo lubi mnie denerwować. Zastanawiam się, czy mówił prawdę pisząc, że podoba mu się wspomniana wyżej X, czy napisał to, żeby mnie zdenerwować.
Proszę o radę.
Pozdrawiam, Andzia.
Kochana Andziu,
Wydaje mi się, że ten chłopak tylko się z tobą droczy. Nawet specjalnie zapytałam mojego kolegę o opinię (bo w końcu ja nie jestem facetem, więc nie myślę tak, jak oni) i on również tak uważa. Takie zachowanie jest trochę dziecinne, ale może to być po prostu jakaś forma gry, chce się upewnić, że ci się podoba, ale nie jest pewien jak. Ja bym powiedziała po twoim opisie, że jest między wami jakaś więź. Nie mogę powiedzieć czy to na pewno już jakieś uczucie, ale zawsze coś może z tego wyjść. Czasami chłopcy (i my też tak robimy) piszą dziewczynie, że podoba im się ktoś inny, żeby ona sobie nie wyobrażała za dużo, ale w tym wypadku chyba jest inaczej, bo inaczej by się nie śmiał i napisałby o niej coś więcej. Nie mam jednak pewności, bo nie jestem nim. Moim zdaniem powinnaś go zapytać wprost o tą dziewczynę i czy pisał na poważnie. Bez tego jesteś skazana tylko na domysły. Jeśli zapytasz, to wszystko powinno się wyjaśnić. Nawet jeśli odpowie, że tak, to na poważnie pisał, to przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz. Wiem, że zadanie takiego pytania wymaga sporo odwagi, ale pamiętaj, że nie pokazujesz mu w ten sposób swoich uczuć i może to zostać po prostu odebrane jako ciekawość, a ciekawość nie jest zła. Macie ze sobą dobry kontakt, więc myślę, że powinien być z tobą szczery. Moja mała uwaga, to jeśli stwierdzi, że z tamtą dziewczyną to na poważnie mu się podoba, to raczej nie mów mu o swoich uczuciach do niego. To by tylko pogorszyło sytuację. Ale bądźmy optymistyczne, jak dla mnie jasno wygląda to po prostu na droczenie się. ;)
Pozdrawiam,
Cocalotte.
Proszę o radę.
Pozdrawiam, Andzia.
Kochana Andziu,
Wydaje mi się, że ten chłopak tylko się z tobą droczy. Nawet specjalnie zapytałam mojego kolegę o opinię (bo w końcu ja nie jestem facetem, więc nie myślę tak, jak oni) i on również tak uważa. Takie zachowanie jest trochę dziecinne, ale może to być po prostu jakaś forma gry, chce się upewnić, że ci się podoba, ale nie jest pewien jak. Ja bym powiedziała po twoim opisie, że jest między wami jakaś więź. Nie mogę powiedzieć czy to na pewno już jakieś uczucie, ale zawsze coś może z tego wyjść. Czasami chłopcy (i my też tak robimy) piszą dziewczynie, że podoba im się ktoś inny, żeby ona sobie nie wyobrażała za dużo, ale w tym wypadku chyba jest inaczej, bo inaczej by się nie śmiał i napisałby o niej coś więcej. Nie mam jednak pewności, bo nie jestem nim. Moim zdaniem powinnaś go zapytać wprost o tą dziewczynę i czy pisał na poważnie. Bez tego jesteś skazana tylko na domysły. Jeśli zapytasz, to wszystko powinno się wyjaśnić. Nawet jeśli odpowie, że tak, to na poważnie pisał, to przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz. Wiem, że zadanie takiego pytania wymaga sporo odwagi, ale pamiętaj, że nie pokazujesz mu w ten sposób swoich uczuć i może to zostać po prostu odebrane jako ciekawość, a ciekawość nie jest zła. Macie ze sobą dobry kontakt, więc myślę, że powinien być z tobą szczery. Moja mała uwaga, to jeśli stwierdzi, że z tamtą dziewczyną to na poważnie mu się podoba, to raczej nie mów mu o swoich uczuciach do niego. To by tylko pogorszyło sytuację. Ale bądźmy optymistyczne, jak dla mnie jasno wygląda to po prostu na droczenie się. ;)
Pozdrawiam,
Cocalotte.
piątek, 25 października 2013
KK: Bal maturalny
Tytuł oryginalny: Prom
Czas trwania: 1 godz. 44 min.
Reżyseria: Joe Nussbaum
Scenariusz: Katie Wech
Gatunek: Film młodzieżowy
Opis: Przygotuj się na najgorętszy wieczór w roku! Każda para ma swoje tajemnice, ale wszystkie sekrety wyjdą na jaw podczas najbardziej wyczekiwanej imprezy w liceum! Zobacz, jak pozornie stałe związki rozpadają się, a nowe romanse zaczynają płonąć ogniem prawdziwej namiętności! Podobno przeciwieństwa się przyciągają, ale co zrobi Nova Prescott (Aimee Teegarden), gdy na jej drodze stanie pociągający Jesse (Thomas McDonell)? Przekonaj się o tym, oglądając „Bal maturalny” – pełną śmiechu i dramatów komedię o problemach i rozterkach współczesnych nastolatków.
Moim zdaniem: Zbliża, a właściwie rozpoczyna się weekend, więc mam dla was coś nowego. Pod ostatnim postem pojawiła się prośba o coś młodzieżowego. Sądzę, że ten film dość dobrze sprawdzi się w tej roli.
Oglądając 'Bal maturalny' poznajemy kilkoro nastolatków chodzących do jednej szkoły. Należą oni do różnych paczek, a każdy ma ustaloną pozycję w szkolnym społeczeństwie. Wszystkich czeka jednak wspólne wydarzenie- tytułowy bal maturalny. Dla wielu najważniejsza impreza w całym liceum. Odpowiednik naszej studniówki.
Filmowi temu trudno przypisać jakąś konkretną kategorię. Dzieje się tak poprzez przeplatanie się ze sobą wątków dotyczących różnych osób. Łączy je tylko to, że wszystkie mają związek z balem. Większość filmu wydaje się mocno przerysowana. Młodzież w filmie ma problemy, które raczej nie dotykają zbyt wielu nastolatków, a nawet jeśli to zostały one bardzo wyolbrzymione lub też potraktowane z dużym przymrużeniem oka. Cała otoczka jaką licealiści tworzą wokół balu jest dla nas po prostu nierealna. Ciężko mi orzec czy to różnica kultur, czy aż tak scenarzystka puściła wodze fantazji, aby film był ładniejszy. Jeśli prawdziwa jest ta druga opcja to jej się udało. Stworzyła bowiem miłą dla oka, lekką bajeczkę dla dużych dzieci, a nie coś co poruszałoby prawdziwe problemy, choć chyba taki był zamiar.
Najgorsza według mnie jest historia głównych bohaterów. Oklepana i cukierkowa. Z góry znamy jej zakończenie, nie ma w niej ani odrobiny tajemnicy czy zaskoczenia, które zazwyczaj nakłaniają widza do dalszego oglądania. Panna perfekcyjna i zbuntowany super seksowny przystojniak. Całość kończąca się oczywiście tak jak ona tego pragnie.Śliczny obrazek miłosny, całkowicie jednak mijający się z rzeczywistością. Coś takiego po prostu nie ma prawa bytu, a jednak się zdarzyło.
Nie będę się więcej rozpisywać bo właściwie nie ma o czym. Jeśli chcecie poznać historie reszty bohaterów to zachęcam do obejrzenia. Film jest wprost idealny, jeśli szukamy czegoś co doda nam troszkę optymizmu i pomoże zabić czas podczas jesiennych, szarych popołudni lub coraz dłuższych wieczorów. Zabierając się za jego oglądanie nie liczcie jednak na ucztę intelektualną, ani dużą dawkę śmiechu, bo ich tu nie znajdziecie.
Ocena: 5/10
Wzdychająca do głównego bohatera,
Nieuchwytna.
PS Jak zawsze w komentarzach możecie pisać o czym chciałybyście jeszcze usłyszeć, albo raczej poczytać.
Oglądając 'Bal maturalny' poznajemy kilkoro nastolatków chodzących do jednej szkoły. Należą oni do różnych paczek, a każdy ma ustaloną pozycję w szkolnym społeczeństwie. Wszystkich czeka jednak wspólne wydarzenie- tytułowy bal maturalny. Dla wielu najważniejsza impreza w całym liceum. Odpowiednik naszej studniówki.
Filmowi temu trudno przypisać jakąś konkretną kategorię. Dzieje się tak poprzez przeplatanie się ze sobą wątków dotyczących różnych osób. Łączy je tylko to, że wszystkie mają związek z balem. Większość filmu wydaje się mocno przerysowana. Młodzież w filmie ma problemy, które raczej nie dotykają zbyt wielu nastolatków, a nawet jeśli to zostały one bardzo wyolbrzymione lub też potraktowane z dużym przymrużeniem oka. Cała otoczka jaką licealiści tworzą wokół balu jest dla nas po prostu nierealna. Ciężko mi orzec czy to różnica kultur, czy aż tak scenarzystka puściła wodze fantazji, aby film był ładniejszy. Jeśli prawdziwa jest ta druga opcja to jej się udało. Stworzyła bowiem miłą dla oka, lekką bajeczkę dla dużych dzieci, a nie coś co poruszałoby prawdziwe problemy, choć chyba taki był zamiar.
Najgorsza według mnie jest historia głównych bohaterów. Oklepana i cukierkowa. Z góry znamy jej zakończenie, nie ma w niej ani odrobiny tajemnicy czy zaskoczenia, które zazwyczaj nakłaniają widza do dalszego oglądania. Panna perfekcyjna i zbuntowany super seksowny przystojniak. Całość kończąca się oczywiście tak jak ona tego pragnie.Śliczny obrazek miłosny, całkowicie jednak mijający się z rzeczywistością. Coś takiego po prostu nie ma prawa bytu, a jednak się zdarzyło.
Nie będę się więcej rozpisywać bo właściwie nie ma o czym. Jeśli chcecie poznać historie reszty bohaterów to zachęcam do obejrzenia. Film jest wprost idealny, jeśli szukamy czegoś co doda nam troszkę optymizmu i pomoże zabić czas podczas jesiennych, szarych popołudni lub coraz dłuższych wieczorów. Zabierając się za jego oglądanie nie liczcie jednak na ucztę intelektualną, ani dużą dawkę śmiechu, bo ich tu nie znajdziecie.
Ocena: 5/10
Wzdychająca do głównego bohatera,
Nieuchwytna.
PS Jak zawsze w komentarzach możecie pisać o czym chciałybyście jeszcze usłyszeć, albo raczej poczytać.
poniedziałek, 21 października 2013
Boję się zgłosić do odpowiedzi
Cześć. Mam pewien problem: nawet
jeśli coś wiem i moja odpowiedź jest poprawna nigdy nie zgłaszam się na lekcji
przez co tracę szansę na plusa czy dobrą ocenę. Nie wiem co może mnie hamować i
jak temu zapobiec. Proszę o pomoc.
— Pięciolistna koniczynka, 14 lat.
— Pięciolistna koniczynka, 14 lat.
Droga Pięciolistna Koniczynko!
Rozwiązanie Twojego problemu nie
powinno być zbyt trudne dla siebie. Prawdopodobnie bardzo dokucza Ci
nieśmiałość bądź ulegasz presji grupy. Każdy z nas wie, że człowiek również
jest zwierzęciem i również ma swój instynkt. Tak jak lwy należą do swoich stad,
tak my chcemy należeć do grupy i nie lubimy być na uboczu. Prawdopodobnie to
właśnie przez lęk przed reakcją innych osób hamuje Cię przed podniesieniem ręki
w górę. Możesz być teraz zdziwiona. Tą dziedziną zajmuje się psychologia
społeczna. Gustave Le Bon opisał w swojej książce „Psychologia tłumu”, iż grupa
ludzi ma ogromny wpływ na podejmowane przez jednostkę decyzje. Jak możesz temu
zaradzić? Dobierz w klasie dla siebie koleżankę, z którą świetnie byś się
dogadała i usiądź z nią w pierwszej ławce. Z tego miejsca widać znacznie mniej
osób. Skup się na nauczycielu. Obecność szczerej przyjaciółki u boku doda Ci
pewności siebie. Zapoznaj się też z resztą klasy i zyskaj sobie ich
przychylność, a zobaczysz, że już zgłaszanie się do odpowiedzi nie będzie
sprawiało Ci żadnych trudności. Chociaż rozwiązanie trudne nie jest, jest
trochę czasochłonne. Ale głowa do góry! Nie od razu Rzym zbudowano.
niedziela, 20 października 2013
Przez rodzinę mam zaniżoną samoocenę
Cześć,
piszę tu z problemem, to chyba
jasne.
Myślę, że składa się on z kilku
pomniejszych problemów, ale od początku:
Jestem osobą twardą na wierzchu,
lecz kruchą w środku. Nie przejmuję się tym, co myślą o mnie inni, jednak, gdy
ktoś bliski powie mi coś przykrego to potrafię bardzo to wziąć do siebie. W
ciągu ostatnich 2-óch lat bardzo się zmieniłam - właśnie przestałam się
przejmować czyjąś opinią, wydoroślałam, niektóre poglądy uległy zmianie. Stałam
się bardziej zamknięta w sobie. Rodzina wcale mnie nie szanuje, w moją stronę
cały czas padają komentarze w stylu : "ale ty dziwna jesteś" lub
"głupia". Nie wierzę w to, może i jestem dziwna, bo nie jestem taka
jak wszyscy, ale nie chcę się już zmieniać. Bardziej chodzi o to, że nie radzę
sobie z tym, że rodzina nie potrafi mnie zaakceptować. Boli jak cholera.
Kolejnym problemem jest moja
niska samoocena, zawsze się karciłam i mówiłam, że jestem beznadziejna,
brzydka, głupia. Mam ku temu powody - beznadziejna, bo mam zero pomysłów na
życie, jestem kujonem i sądzę, że mam za dużo wad (m.in. też zazdrosna),
brzydka, bo żaden chłopak nigdy się mną nie zainteresował, a ze strony braci
często słyszę, że wyglądam jak pasztet. Dalej - głupia, bo mimo tego, że mam
bardzo dobre oceny to jednak czasem nie myślę, mówię coś bez zastanowienia i
krzywdzę innych. To także mnie bardzo boli. Nie chcę się zmieniać - wolę być
nieśmiałą szarą myszką.
Ogółem nie potrafię sobie z tym
poradzić. Prawie cały czas chodzę smutna, bardzo często płaczę.
— Inna (15 lat)
Droga Inna!
Do rodziny zawsze podchodzimy
nieco inaczej niż do innych. W końcu tylko ze spokrewnionymi
ludźmi dzielimy własne mieszkanie, problemy i uczucia. Niestety, z rodziną
dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach. Tak długo, aż człowiek nie będzie idealny,
rodzina też będzie miała swoje wady. W niektórych przypadkach większe, w innych
– mniejsze.
Wracając do rozwiązania problemu.
Za bardzo przejmujesz się tym, co mówi Twoja rodzina. Wiem, że to łatwo
powiedzieć, gorzej zrobić. Moja znajoma miała podobny problem. Co dzień
słyszała, że jest nieładna, gruba i zachowuje się jak chłopak, głupia, a
dziecko od niej o dziesięć lat młodsze jest od niej mądrzejsze. Mimo wszystko
nie wolno nam się poddawać tym opiniom. Jeśli nawet już mają rację – to co z
tego? Trzeba zaakceptować siebie takim, jakim się jest. To w końcu sama ze sobą
przeżyjesz swoje życie, więc zrób to tak, abyś się nie zamęczała.
Poza tym - bycie innym to nic
złego. Nie wolno nam pozwolić wcisnąć się w ramy ustalonej przez bliżej
nieokreśloną osobę normy. Słysząc kolejne oskarżenia padające pod Twoim
adresem, powinnaś się postawić i nie pozwolić się poniżać. Jeśli jednak
sądzisz, że nie dasz rady poradzić sobie sama, porozmawiaj na ten temat z
najlepszą przyjaciółką bądź też z pedagogiem szkolnym. Wesprą Cię w ciężkich
chwilach i podbudują Twoją samoocenę. Będziesz, niestety, musiała czasem działać wbrew
sobie i będzie ciężko, ale z pewnością się uda.
Teraz przejdźmy do drugiej części.
Moja droga, nie możesz myśleć o sobie w ten sposób – celowe poniżanie siebie
jest typem autoagresji werbalnej, która dąży do samodestrukcji, a zakończyć
się może bardzo źle. Teraz pozwól, że odpowiem na Twoje, niesłuszne zresztą,
oskarżenia odnośnie siebie.
To, że nie masz pomysłu na życie, mając lat piętnaście, nie
znaczy, że jesteś beznadziejna. Owszem, każdy z nas stanął u progu wyboru
drogi, którą dalej podąży. I wiesz co? Każdy twierdzi teraz, że to za wcześnie.
Podejmowanie takiej trudnej decyzji w tak młodym wieku jest bardzo trudne. Z
tego, co się orientuję, w tym roku kończysz gimnazjum, więc przed Tobą jeszcze
trzy bądź cztery lata nauki, zanim postanowisz, co dalej. Sugeruję iść do liceum ogólnokształcącego,
będzie więcej czasu na namyślenie się, co by się chciało robić przez całe
życie. Na resztę natomiast jeszcze przyjdzie czas. Nie da się zaplanować od A
do Z własnego życia, bo różne są przecież wypadki losowe.
To, że jesteś, jak to określiłaś,
„kujonem”, to akurat w tym przypadku dobrze. Istnieje większe
prawdopodobieństwo, że bez problemów zdasz egzaminy i otworem będą stały przed
Tobą wszystkie duże uczelnie w przyszłości. Ja osobiście Ci zazdroszczę, bo nie
potrafię znaleźć w sobie takiej siły, aby skupiać się głównie na nauce.
Masz dużo wad, mówisz. A czy
dostrzegasz też swoje zalety? Nikt z nas nie jest idealny, to wiadome. Mam
dla Ciebie radę. Przysiądź przy biurku z kartką papieru i długopisem w dłoni i
wypisz co najmniej dziesięć swoich zalet. Gdy uda Ci się tego dokonać, schowaj
kartkę, nie wyrzucaj, i wyciągaj wtedy, gdy w siebie zwątpisz, bądź gdy znów
zaczniesz myśleć „Boże, jaka ja jestem beznadziejna”. A swoje wady natomiast
możesz zmienić na zalety! O tym artykuł jest tutaj: >klik<.
To, że nikt się Tobą nie
zainteresował, wcale nie znaczy, że nie jesteś ładna. Znam przypadki naprawdę
bardzo ładnych, szczupłych dziewcząt, które mają teraz osiemnaście lat (tak,
chodzą ze mną do klasy) i nigdy w swoim życiu nie miały chłopaka. Może więc po
prostu warto zaczekać?
Czym Twoi bracia popierają swoje
zdanie? Zapytaj ich następnym razem, co im się w Tobie nie podoba. Krytykować
potrafi każdy, ale konstruktywna krytyka jest jednak bardziej w cenie i
bardziej się nią przejmuje.
Każdemu zdarza się powiedzieć coś zastanowienia. Nawet
najbardziej inteligentne osoby czasem się nie pilnują i ranią drugie osoby.
Dlatego rada dla Ciebie jest taka – więcej zachowuj dla siebie. Mniej mów, więcej myśl. W ten sposób unikniesz
niezręcznych sytuacji i obrażenia drugiej osoby.
Aby też podwyższyć samoocenę
radzę Ci sięgnąć po kosmetyki – nic nie dodaje pewności siebie tak,
jak dobry makijaż i odpowiednio dobrana fryzura. Dziewczyna, która czuje się piękną,
jest też odważniejsza.
Na NBS zostały też opublikowane
inne artykuły, które mogą Ci pomóc. Oto one:
Subskrybuj:
Posty (Atom)