piątek, 7 maja 2010

Ozdabiamy T-shirt!

Hej, dziewczyny! Mam pytanie: czy mogłybyście napisać jedną notkę o tym jak ożywić, urozmaicić zwykły jednokolorowy, dopasowany T-shirt, jakie dać do niego dodatki? Z góry bardzo dziękuję i pozdrawiam~małGosia

Gosiu!

Nie jestem pewna o jakie dodatki Ci chodzi;3

Zwykłą koszulkę możemy ozdobić:

-Prasowankami:

 

Możesz kupić gotowe lub zrobić je sama.
Wystarczy, że wydrukujesz wzór z internetu na specjalnym papierze do prasowanek.
Znajdziesz go w większości sklepów papierniczych.
Jednak podczas zaprasowywania obrazka na bluzkę trzymaj się instrukcji podanej przez producenta, żeby kolory nie zmieniły się od zbyt wysokiej temperatury.

-Farbami do tkanin:

 

Możesz stworzyć niepowtarzalną bluzkę, również w ten sposób.
Wystarczy, że zaopatrzysz się w kilka farb i dasz upust swojej wyobraźni.
Przed ozdabianiem bluzki, poćwicz trochę na starym T-shircie, dla wprawy.

-Wstążkami i koralikami:

 

Na wzór Lanvin.
"Przymocuj" do bluzki atłasowe kokardy.
Dodatkowo możesz postarać się przytwierdzić do koszulki pojedyncze koraliki lub gotowe wisiorki.

Natomiast jeśli chodziło Ci o inne rodzaje dodatków:

 

Obowiązuje taka zasada, że jeśli decydujemy się na "spokojną" górę, wybieramy "odważny" dół.
Jeśli chcesz podkreślić bluzkę, Twoja dolna część garderoby musi być nietypowa.
Dodatkiem "na" mogą być koraliki o wyrazistej barwie.

Alergiczna reakcja na maskarę

hej, mam problem. otoz dwa dni temu pomalowalamrzesy. zrobilam tez tak wczoraj i dzisiaj. kazdego dnia wieczorembardzo bola mnie oczy. dlaczego tak jest? czy jest to wina tuszu?uzywam rimmel glam'eyes. prosze! na poczatku myslalam, ze za duzosiedzialam przed komputerem czy cos. ale to sie powtorzylo..prosze opomoc!

~ maryska



Droga Maryśko!

Prawdopodobnie maskara, której używasz, Cię uczula. Może zawierać składniki, które drażnią Twoje oczy. Aby to sprawdzić, zalecam prosty test: przestań używać tego tuszu przez kilka najbliższych dni. Jeśli oczy przestaną boleć, będzie to oznaczać, że "diabeł" faktycznie siedzi w owym kosmetyku.
Nie pasuje mi tylko to, jak określiłaś objawy. Ból rzadko towarzyszy podobnym alergiom, za to pojawia się pieczenie i łzawienie. Dlatego jeśli okaże się, że mimo zaprzestania malowania oczu Twój problem nie minął, powinnaś skontaktować się z okulistą.

W przypadku alergii, wymień maskarę na inną. W ostateczności zalecam spróbować hypoalergicznej, do oczu wrażliwych - najpierw jednak popróbuj zwykłych, ale innej firmy, może tu przecież chodzić tylko o zawarte w danym rodzaju pigmenty.

Pozdrawiam!
Megu;)

środa, 5 maja 2010

Dlaczego płaczę?

Mam problem. Bo chodzi o (ja to tak nazywam) "wieczorne płakanie"... Ogółem to jestem zakochana w chłopaku od jakiś 6 miesięcy... On o tym wie, przyjaźnimy się więc ciągle nie tracę nadziei, ale nie oto chodzi. A mianowicie co dzień, dwa za każdym razem kiedy leże zanim usnę po prostu... płacze... Nie jest to takie wycie, ale czuje jak łzy mi lecą ciurkiem i jest mi przykro... Może mi ktoś wytłumaczyć dlaczego tak jest? I podkreślam że to nie jest jakiś problem z oczami... Czy to może być z Nim związane?

~Zakochana




Droga Zakochana!

W tym problemie nie chodzi o chłopaka, który Ci się podoba. Według mnie Twój wieczorny płacz jest spowodowany reakcją na stres. Złe emocje, które są spowodowane smutnymi doświadczeniami życiowymi, samotnością są odreagowywane przez Ciebie płaczem.

Chodzi o to, że przed snem ludzie zazwyczaj myślą o wydarzeniach, które nie rozumieją, o których nie mają czasu pomyśleć w ciągu dnia. Większość osób w takich chwilach napędza panika, złość lub bezsilność. Nie potrafimy wyrazić emocji dlatego odreagowujemy krzykiem, waleniem w ścianę, czy właśnie płaczem.

Muszę Ci powiedzieć, że niektórym osobom pomaga ten płacz. Mogą odreagować swoje emocje, nie zadręczać ludzi swoimi problemami, choć radzenie sobie ze zmartwieniami w samotności jest najgorszym co może być, gdyż u ludzi słabych psychicznie prowadzi to często do depresji. Jeżeli jednak zdarza Ci się płakać podczas oglądania wzruszających filmów, czy czytania "wyciskaczy łez" Twoje łzy oznaczają Twoją wrażliwą naturę.

Jak powstrzymać Twój płacz? Przede wszystkim powinnaś myśleć pozytywnie, patrzeć na jasne strony życia. Więcej na ten temat w notce "Jak zwalczyć zły nastrój?". Znajdź sobie jakąś przyjaciółkę i zwierzaj się jej. Nie można zamykać się w sobie i tłumić złych emocji. Taka osoba spróbuje pomóc i zrozumieć Twój problem. Pamiętaj również, że nikt nie jest z kamienia i każdy musi sobie czasem trochę popłakać. Prędzej czy później każdemu puszczają nerwy, a to nie jest żadnym powodem do wstydu.

Uśmiechaj się jak najczęściej! :)

Ściskam i przesyłam całusy, 
Siedmiokropka


niedziela, 2 maja 2010

Jak odnowić kontakt z przyjacielem z dzieciństwa?

Hej, bardzo lubię Waszego bloga i już dosyć długo go czytam. Postanowiłam, że w końcu zadam pytanie, które od jakiegoś czasu jest moim dylematem. Nie chcę o tym mówić znajomym, przyjaciołom i nikomu z mojego bliskiego otoczenia. Wolę dowiedzieć się od obcych, np. Was co o tym myślicie. ;) No więc mam przyjaciela, z resztą nie wiem czy mogę go tak nazwać, bo od jakiś 3, 4 lat urwał nam się kontakt, nawet nie wiem czemu. Znamy się właściwie od trzeciego roku życia, jego babcia i dziadek są moimi sąsiadami a on często do nich przyjeżdża w odwiedziny, tak też spotykaliśmy się zawsze przy płocie i potrafiliśmy spędzać tam całe dnie, nie tylko na gadaniu, bawiliśmy się w przeróżne idiotyczne zabawy (przez płot ;d) np. zabawa w dom, w kościół, zabawy zabawkami z kinder niespodzianki, przeprowadzanie sekcji zwłok ślimaków (blee ;//), czytanie komiksów z kaczora donalda z podziałem na role, robienie teleturniejów, jeżdżenie na rowerze, rolkach po ulicy, a tam często w wyzwania (np. jak byliśmy niedaleko hotelu, kazałam mu tam wejść i zapytać na recepcji ile kosztują 2 godziny w solarium, hah, byłam przy tym ;d), ale nie ważne, ogólnie byliśmy świetnymi przyjaciółmi, nawet sam przyznał, że jestem jego przyjaciółką, ale niestety dawno, w wieku ok. 6 lat, więc nie wiem czy to nawet pamięta.. ;| Jak nam się ten kontakt urwał to nawet specjalnie nie zależało mi na dalszej znajomości z nim. Dopiero jakiś czas temu zdałam sobie sprawę, że nie chcę marnować takiej przyjaźni i chciałabym żeby znówbyło tak jak kiedyś. Tylko nie wiem co mam zrobić. Już wiele razy chciałam nawiązać z nim jakiś kontakt, ale się nie udawało. Wolałabym, żeby to on do mnie zagadał. Teraz jak przyjeżdża, mówimy sobie tylko "cześć".. W ogóle to zapalony maniak komputerowy i ostatnio jak przyjeżdża do babci i dziadka, prawie w ogóle nie wychodzi z domu, pewnie gra. Planuję do niego zagadać w wakacje, ale jaak? Jeżeli on pierwszy tego nie zrobi, będzie mi trudno. Nie to, że jestem nieśmiała.. w stosunku do przyjaciół nie, tylko zostałam wychowana na taką milutką i grzeczną dziewczynkę, dla której prośba o coś kogoś innego wygląda jak narzucanie się. Nie chcę mu się narzucać mimo wszystko.. ale nie wierzę, że jemu nie zależy na tej przyjaźni.. ;[

~Andzia95



Droga Andziu!

Nie powinnaś się tym wszystkim aż tak bardzo przejmować ;). Bardzo często zdarza się, że w dzieciństwie mamy przyjaciela lub przyjaciółkę, z którym z czasem po prostu tracimy kontakt, tylko dlatego, bo każdy zaczyna obracać się we własnym towarzystwie, mieć inne zainteresowania, szkołę i sprawy na głowie. Oczywiście zawsze warto spróbować i wszystko naprawić, szkoda tylko, że tak późno się na to zdecydowałaś. Myślę jednak, że da się jeszcze coś wymyślić ;p.
Co robić:
> Po prostu zagadać. Zapytaj go o cokolwiek, gdy tylko go zobaczysz. Zacznij rozmowę choćby pytaniem "Co u Ciebie słychać?" albo "Jak się masz?", chłopak na pewno nie przejdzie bez słowa, ale zacznie z Tobą dialog. Musisz po prostu pokonać nieśmiałość i wyobrazić sobie, że jest tak jak dawniej. Że znowu jesteście małymi brzdącami, które bawią się w piaskownicy, tak będzie Ci z pewnością najłatwiej ;).
> Spróbuj zwabić go małym podstępem ^^. Celowo zepsuj w komputerze coś, co łatwo da się naprawić i po prostu poproś chłopaka, aby Ci pomógł, bo "Sobie nie radzisz". Możesz także spróbować tego samego z jakąś grą, bo np. "Nie wiesz, jak ją zainstalować". W końcu chłopak lubi komputery i na pewno zna się na rzeczy ;).
> Innym sposobem dla nieśmiałych (który ja osobiście uważam za dość infantylny, ale każdy ma inne zdanie^^) jest np. znalezienie chłopaka na naszej klasie i po prostu napisanie do niego przez internet (o czymkolwiek!), aby potem móc rozmawiać w realu. Cóż... nawet i ten sposób czasem działa ;D.
> Możesz po prostu wspólnie z rodzicami zorganizować jakieś małe przyjęcie w ogrodzie (np. grilla) - jednak w tym wypadku musiałabyś im powiedzieć o co z grubsza w tym wszystkim chodzi - i zaprosić do siebie dziadków tego chłopaka i jego samego, wtedy łatwiej będzie Ci znaleźć pretekst do rozmowy ;).

Oczywiście trudno będzie cokolwiek osiągnąć, kiedy będziesz czekać na jego pierwszy ruch. Dlaczego? Bo chłopak może nigdy go nie zrobić, a Ty po prostu stracisz swoją szansę. Trzeba po prostu "pokonać dziś siebie" i zagadać do niego, jeśli się nie uda - nie zrażaj się, będziesz miała świadomość, że próbowałaś ;).

Pozdrawiam,
Crazy

Zjadanie stresu

Mam problem. Jestem bardzo nerwową osobą, taka się urodziłam. Przez jakiś czas łykałam Persen, ale nie widziałam różnicy oprócz tego, że byłam śpiąca, więc przestałam. Gdy się stresuję "zjadam stres", czyli pakuję w siebie mnóstwo jedzenia. Najczęściej gdy np. stresuję się przed klasówką, dzień przed nią (nawet kiedy wszystko umiem) zjadam wszystko, co wpadnie mi w ręce. Nie wiem już co mam robić, zwłaszcza, że w końcu przeszłam na dietę, chcę schudnąć do wakacji. A jutro mam dwie klasówki i przed chwilą zjadłam okropnie dużo, a moja dieta poszła na marne ;(. Co mam zrobić? Jak nie zjadać stresu? Jeżeli chodzi o jedzenie, to raczej nie jest kwestia silnej woli. Potrafię naprawdę długo trzymać się na diecie, pod warunkiem, że coś mnie nie zestresuje. Co robić? help!

~Kręconka





Droga Kręconko!

Z Twojej wiadomości wynika, że żyjesz w ciągłym biegu. Boisz się klasówek, tego, że możesz się spóźnić do szkoły, tego, że nie nauczyłaś się na test. Wszystkie te rzeczy wpływają na pracę Twojego organizmu. Czy czujesz, że jakaś niewidzialna siła ściska Cię za żołądek? To stres. Jednym z hormonów, dzięki któremu zjadasz stres jest kortyzol. Jest on kluczowym hormonem, który odpowiada na stres, ucieczką od niego 

Stres jest nadmierną reakcją organizmu na bodźce zakłócające jego pracę. W stanie stresu układ nerwowy i hormonalny jest przeciążony. Jeśli napięcie utrzymuje się zbyt długo w organizmie zaczyna brakować witamin i składników odżywczych, które zużywają się szybciej niż normalnie. W efekcie doznajesz uczucie ciągłego zmęczenia, niezadowolenia, a czasem nawet popadasz w depresję. Zauważasz, że po połknięciu kilku batoników, hamburgera, czy frytek jest Ci lepiej. 

To zjawisko zostało wytłumaczone naukowo. W stanie stresu do mózgu wydzielana jest substancja niwelująca uczucie bólu. Możesz zjeść dwa razy więcej jedzenia niż normalnie, odczuwając przyjemność zamiast bólu rozepchanego żołądka. Zaczynasz coraz częściej zjadać stres, a co za tym idzie, tyjesz.

Co zrobić w takiej sytuacji? Masz dwa wyjścia. Możesz uregulować rytm posiłków, dzięki czemu nie będziesz odczuwała uczucia głodu. Kaloryczne posiłki zamień na sałatki, słodkie batoniki na zbożowe, niskokaloryczne. Powiedz rodzicom o swoim problemie. Będą wtedy kupować tylko najpotrzebniejsze produkty spożywcze, abyś nie podjadała. Kieszonkowe chowaj głęboko do szafki, byś nie wydała ich na jedzenie.

Drugim sposobem rozwiązania Twojego problemu jest inne odreagowywanie stresu. Na przekór notorycznemu podjadaniu zacznij uprawiać jakiś sport. Ja polecam Ci tenisa albo badmintona. Uprawianie sportu pomoże Ci w odchudzaniu oraz pozytywnie wpłynie na krążenie krwi i kondycje. Gdy wyżyjesz się na lotce czy piłce i skupisz się na grze, zapomnisz o stresie. 

Mam nadzieję, że poradzisz sobie ze stresem i dokuczliwym podjadaniem. ;)


Pozdrawiam gorąco, 
Siedmiokropka

Optyczne powiększenie biustu


hejka ;d .. mam nadzieję, że załoga nbs mi pomoże. ;P 
to tak: 
mam bardzo mały biust, przez co pewnie mało kto się mną interesuje. nie wiem podajcie sposoby na to, aby go optycznie powiększyć, bo raczej pus-up nie wchodzą w grę, bo nie da się na w-f ćwiczyć... a może są innepowody, dla których chłopcy mało się mną interesują? 
~Ada

  
Kochana Ado!

Dokładnie rozumiem Twój problem, moje piersi też są malutkie. Nie wiem, ile masz lat, ale możliwe, że Twoje jeszcze urosną. W sumie, kiedy chudniemy – maleją, kiedy tyjemy – powiększają się. Nie wspominając już, co się z nimi dzieje po urodzeniu dziecka!
Ale do rzeczy.
  
Jak zawsze, najważniejszy jest stanik. Pamiętaj, aby był dobrze dopasowany,zmierzony. Najlepsze biustonosze można kupić w sklepach bieliźniarskich, bo tez „sieciówek” nie są zbyt dobre. Kiedy stanik jest dobrze dobrany, to nawet wf nie jest takim problemem. Jednak, jeżeli wolisz te sportowe, to pamiętaj, że też mają rozmiar, muszą być porządnie wyprofilowane i dopasowane.

Po drugie, właściwe ubrania.Najważniejsze są bluzki. Wybieraj te z dekoltem w łódkę, stójkę lub golf.Pomogą Ci koszulki ze wszelkimi marszczeniami, falbanami i żabotami na wysokości biustu. Zapomnij o prześwitujących, bardzo cienkich materiałach.Zamiast tego stawiaj na ubrania z połyskiem. Polecam bolerka i krótkie sweterki, które kończą się w okolicy piersi optycznie je powiększą. Wybieraj bluzki z dużymi aplikacjami, napisami, w kwiaty, kratkę lub w poziome paski. Postaw na kolory – łącz ciemne bolerko z jasną bluzką, itp. Kontrastujące zestawienia przyciągną uwagę. W ogóle, Ado, polub jasne ubrania. Ponadto, kiedy kupujesz kurtkę lub marynarkę weź tę, która ma dwa rzędy guzików.
Jeżeli chodzi o sukienki, to zasada jest podobna. Nakładaj te, które w jakiś sposób zwracają uwagę na biust. Kołnierze, szale, falbany, głębokie wycięcia – na biuście lub na plecach. Jeżeli nie lubisz odważnych ubrań – koniecznie wybierz tą sukienkę,która jest odcinana pod biustem.
  
Jeżeli chodzi o akcesoria, to tutaj też obowiązują takie same reguły. Nakładaj duże wisiory i naszyjniki opadające na biust lub kończące się tuż nad nim.Nakładaj również apaszki, szaliki, chustki. Nadeszła wiosna, więc fajnie,jeżeli będą one kolorowe, np. we wzorki. 

Do tego, istnieje dieta, która wzmocni włosy i paznokcie, a ponadto ujędrni i optycznie powiększy piersi. Chodzi o to, aby znalazły się w niej produkty zawierające fito estrogeny.Posiadają je m.in. produkty sojowe, ziemniaki, pietruszka, marchew, plus przyprawa – czosnek. Natomiast powinnaś wyeliminować z diety kofeinę, barwione napoje gazowane i używki, tzn. alkohol i papierosy.
  

Do diety dobrze jest uprawiać specjalne ćwiczenia. Jest ich kilka. Nie obiecuję, że ci pomogą, ale warto spróbować.
1. Przyjmij pozycje jak do pompek. Z ugiętymi kolanami ułóż się na ziemi, tak, aby ciało było w linii prostej. Dalej jest jak w normalnych pompkach. Powtórz 10-15 razy. Rób codziennie o tej samej porze.
2. Usiądź na podłodze. Wyprostuj się. Złączone nogi wysuń do przodu.Wyciągnij łokieć tak jakbyś napinała łuk. To samo druga ręką. Powtórz 15-20razy.
3. Usiądź po turecku. Wyprostuj się. Złóż ręce jak do modlitwy na wysokości klatki piersiowej rozkładając łokcie szeroko na boki. Ściskaj dłonie z duża siłą przez 4-5 sekund. Powtórz ok. 7 razy.

Pamiętaj, by się nie garbić w czasie wykonywania ćwiczeń! Do tego zbliżają się wakacje, więc dużo pływaj. 
  
Dlaczego chłopcy się Tobą nie interesują? Często jest tak, że nawet nie wiemy,że któryś z nich zwrócił na nas uwagę. W każdym razie, masz jeszcze czas, może po prostu nie spotkałaś jeszcze fajnego, wartego Ciebie chłopaka? Tak w ogóle, znasz twierdzenie, że „chłopcy rozwijają się do 4 roku życia, a potem tylko rosną”? :)
Wierz w siebie, uszy do góry, na wszystko przyjdzie czas :)

Mam nadzieję, że pomogłam! Inka.

sobota, 1 maja 2010

Styl Ali Boratyn.



Napiszcie o stylu Ali Boratyn:) 

~Mika;),

   
Droga Miko!
Ala Boratyn to młoda dziewczyna, która próbuje odnieść sukces w show-biznesie. Wcześniej śpiewała w zespole Blog 27, a teraz robi karierę solową. To właśnie ona wykonuje piosenkę, która leci w czołówce serialu TVN pt.: „Majka”.

Styl
Ala wie, że jest nastolatką i top okazuje przez swój ubiór. Nie próbuje się postarzać, ani kreować na kogoś innego. Zarówno, na co dzień jak i na oficjalne gale ubiera się modnie i dziewczęco, chociaż sportowo. Sama wybiera swoje ubrania, dlatego zdarzają jej się wpadki, ale wyciąga z nich wnioski. Jeżeli chodzi o bluzki, najczęściej nosi koszulki na ramiączka w stonowanych kolorach,np. białym, czarnym, granatowym. Zgodnie z modą mają one ciekawe nadruki albo napisy. Piosenkarka preferuje spodnie jeansy, czasami nakłada bojówki. Dziewczyna chyba nie lubi obcasów, bo zarówno na czerwony dywan jak i na sesje zdjęciowe wkłada raczej adidasy lub trampki. Sukienek też raczej nie nosi. Raczej nie można zobaczyć zdjęć, na których Ala w nich jest.Ewentualnie czasem nakłada tuniki.
Dziewczyna orientuje się w trendach, wie, co jest modne w danym   sezonie i do każdego ubioru dobiera chociaż jeden modny element.

Dodatki
Ala Boratyn nie nosi dużej ilości biżuterii. Zdarza się, że ma na sobie dyskretne kolczyki lub 1 czy 2 bransoletki. Jedynym dodatkiem, który nosi regularnie jest pasek. Najczęściej całkiem zwykły, czarny, często skórzany i z mało widoczną klamrą.

Włosy
Dziewczyna od początku swojej kariery nosi półdługie włosy sięgające klatki piersiowej. Są w kolorze ciemnego blondu,proste, czasami faluje końcówki. Kiedyś Ala nosiła grzywkę na bok, którą wkładała za ucho, ale ostatnio zmieniła uczesanie. Ścięła sobie krótką grzywkę,która zbiera mieszane recenzje od internautów.

  
Makijaż
Piosenkarka nie maluje się zbytnio.Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że jest młoda, a makijaż bardzo niszczy cerę.Aby wyglądać podobnie, wystarczy nałożyć lekki podkład, usta pomalować bezbarwnym błyszczykiem, a rzęsy delikatnie wytuszować.

   
Styl Ali Boratyn, to po prostu podkreślanie tego, że jest nastolatką. Ubiera się dziewczęco i zwyczajnie, więc każda z nas może wyglądać podobnie. 

Mam nadzieję, że pomogłam, Inka :)







środa, 28 kwietnia 2010

Cukrowa pasta do depilacji

Dziewczyny! A raczej moja droga Megu! Napiszproszę notkę na temat pasty cukrowej do depilacji, o której już nie raztutaj wspominałaś! Z góry thx ;** Ps. Jeszcze: czy mozna depilowac niąpachy i bikini?

~ Szekspira



Kochana Szekspiro!

Pasta cukrowa jest w Polsce stosunkowo nową metodą depilacji. Jest porównywana do wosku, ale boli mniej i wykonana prawidłowo, zapewnia dłuższy efekt. Nie jest to jednak takie proste jak niektórzy mówią, ponieważ najpierw trzeba dobrze ją przygotować. Jeśli nie wyjdzie i będzie zbyt wodnista lub za mocno klejąca, spróbuj raz jeszcze. Oto przykładowy przepis:

  • 2 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki soku z cytryny
  • 1/4 szklanki wody
Dodatkowo:
pojemnik z zamknięciem ;).
Każda pasta zawiera 3 podstawowe składniki: cukier, wodę i cytrynę, ale w różnych proporcjach.

Niestety, wymaga to wyjścia z zacisza swojego pokoju i udania się do kuchni oraz znajomości obsługi kuchenki. Myślę, że z tym nie będzie wiele problemu ;).

Cukier zalewamy wodą i dodajemy soku z cytryny. Stawiamy na średni ogień i mieszamy. Po upływie kilku minut zmniejszamy ogień, mieszając do uzyskania bursztynowej barwy. Po zdjęciu z kuchenki powinnyśmy poczuć cytrynowy zapach. Lepiej nie zdejmować za wcześnie, bo będzie się lepić i nie spełni właściwie zadania.
Przekładamy do pojemnika i czekamy około 15 minut, aż trochę wystygnie. Następnie zamykamy pojemnik. Do użytku dopiero po całkowitym wystygnięciu, przecież nie chcemy się poparzyć.

Nakładanie jest proste. Nabierasz trochę pasty i krótko rozgrzewasz w dłoniach, ugniatając. Następnie formujesz coś na kształt plastra, byle nie za cienki. Nakładasz na skórę i po chwili zdecydowanie odrywasz. Voila!

Jak zawsze powtarzam, ból jest czymś całkowicie względnym i dla mnie nie będzie to bardzo bolesne, a dla kogoś innego mogą być to katusze. Podobnie jest z depilacją brwi: mnie to kompletnie nie rusza, a moja koleżanka broni się przed tym jak przed torturami. Dlatego musisz wypróbować to na własnej skórze :). Na pewno, ryzyko poparzenia jest znaacznie mniejsze niż woskiem. Jest całkowicie naturalna, a więc nieszkodliwa.

Jakie miejsca depilować pastą?

Możesz spokojnie nakładać używać jej nie tylko do nóg, ale także okolic bikini. Co do pach - osobiście nie próbowałam, jednakże nie polecam. Może jestem pod tym względem 'staromodna', jednak uparcie twierdzę, że najlepiej golić pachy maszynką (przy użyciu mydła lub pianki).

Jeżeli wolisz nie porywać się na samodzielne wykonanie, możesz poszukać gotowej pasty (np. Camsakizi, turecka pasta cukrowa do depilacji, ja znalazłam cenę: 14 zł). Nie wiem, jak ją dostać, ale warto poszukać w sieci.


Pozdrawiam!
Megu;)

Depresja

Mam wielki problem, z którym sama sobie nie radzę. Dlatego chcę prosić kogoś o pomoc. Nie pójdę do psychologa po tym czuję się jeszcze gorzej - już byłam kiedyś. 
Problem w tym, że mam depresję. Kilka lat temu byłam zwariowaną nastolatką, tryskającą energią, każdy mnie lubił, dobrze się uczyłam, a teraz... szkoda gadać. Już raz miałam depresję ale wyszłam z tego. Dopadła mnie po raz drugi. Tylko teraz nie mam już tylu sił. Powiedzcie mi co ja mam robić? Jak sobie pomóc? Mam tyle poważnych problemów, ale wiem, ze nie ma możliwości aby je poukładać. To sprawy rodzinne. Nie mam nawet z kim o tym porozmawiać. Ale to nie tylko o rodzinę chodzi. Ogólnie nie mam już sił na życie. Wszędzie sama, ciągle płaczę, chcę uciec z domu, mam myśli samobójcze... zamykam się w pokoju i siedzę tak do nocy - po ciemku. Wyglądam jak potwór. Co mam zrobić, aby sobie pomóc? Co zrobić żeby powróciły chęci do życia, do cieszenia się z życia? Od czego zacząć. Proszę z całego serca - pomóżcie mi.

~ Anka




Droga Aniu!

Moje podstawowe pytanie brzmi: jeżeli psycholog (osoba, która ukończyła studia w tym kierunku i powinna błyszczeć wiedzą, jeżeli chodzi o tego typu problem) nie pomógł Ci, to w jaki sposób ja, Twoja rówieśniczka mam Ci doradzić? Nie bardzo rozumiem toku twojego myślenia, ale spróbuję Ci pomóc na miarę swoich możliwości. Jedno jest pewne: musisz iść z tym do psychologa. Nie ma innej opcji.

Jeżeli kiedyś chorowałaś na depresję, nie jest niczym dziwnym to, że ona wróciła. Często wśród osób wcześniej chorych, wraca ona z podwójną siłą, przez nawet najmniejszy problem. Objawami depresji są na przykład: poczucie ciągłego zmęczenia, utrata zainteresowań, brak zadowolenia z życia, unikanie kontaktów z innymi ludźmi, brak apetytu jak również częste bóle głowy. Nie można się wstydzić depresji, gdyż według danych statystycznych co piąta osoba kiedyś jej doświadcza.

Leczenie depresji na własną rękę nie jest dobrym sposobem jej przezwyciężenia. Dlatego też musisz iść z tym do psychologa. Na pewno nie idź do tego, na którym się zawiodłaś za pierwszym razem. Wiem z własnego doświadczenia, że nie każdy umie podtrzymać na duchu. Aby znaleźć dobrego lekarza, możesz wejść na przykład na "zumi.pl" i wpisać "poradnie psychologiczne". Są również w internecie strony, przy których lekarz ma wypisaną przez pacjenta opinię na jego temat. Dzięki temu dowiesz się, czy warto iść do tego psychologa.

Pamiętaj, że depresja jest przede wszystkim chorobą farmakologiczną. To znaczy, że większość osób na nią chorych musi brać leki psychotropowe. Nie możesz podawać sobie ich sama, gdyż można się od nich uzależnić i większość z nich jest na receptę. Takie preparaty są bardzo skuteczne, lecz efekty ich działania widać dopiero po dwóch, trzech tygodniach.

Do leczenia tej choroby jest też potrzebna psychoterapia i wsparcie bliskich osób. Od postawy rodziny i przyjaciół bardzo wiele zależy. Nie można wymagać od Ciebie byś wzięła się w garść, gdyż właśnie na niemożności tego polega Twój problem.

Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia,
Siedmiokropka

wtorek, 27 kwietnia 2010

Boję się spać!

Mój problem jest nietypowy. Dotyczy snu. Wiele osób znajduje w nim przyjemność, odprężenie, regenerację. Ale u mnie jest to zwyczajna udręka! Prawie codziennie nie mogę zasnąć, każdy dźwięk wydaje mi się podejrzany, w efekcie czego najzwyczajniej boję się. Wtedy biorę telefon i świecę sobie jak latarką. strach wtedy zmniejsza się. Zawsze staram się siedzieć jak najdłużej, a jak już położę się do łóżka, to czytam książkę. Kilkakrotnie sen faktycznie mnie zmorzył tak, że od razu zasnęłam, bez komplikacji. Tłumaczyłam już sobie to na wiele sposobów, m.in. że to przez moją podświadomość, bo już za dnia 'wbijam' sobie do głowy o tym śnie. A jak przychodzi wieczór, to już w ogóle. Jeszcze jak jest pełnia, lub większy księżyc, to okey, bo mam dach pochylony (1 piętro) i okno przystosowane do tego dachu tak, że tuż nad moim łóżkiem mam niebo, więc wtedy centralnie świeci na mnie księżyc. Ale jeżeli jest nów, bądź 2 kwadra, kiedy księżyc ubywa i zmniejsza swój blask popadam znów w jakąś dziwną rozpacz. Staje się to moim nawykiem, ale nie sądzę, żebym się do tego przyzwyczaiła. Nie wiem co mam robić. Mówiłam o tym rodzicom, ale cóż oni mogą mi pomóc? Mama śpi niedaleko mnie i zawsze nade mną 'czuwa' tj. zasypia dopiero wówczas, kiedy ja zasnę. Dzięki temu mam większe poczucie bezpieczeństwa, ale niewystarczające. Tata nawet podśmiewał się ze mnie, bo mówi, że taka duża 13 letnia dziewczyna się boi spać. Nie mogę nic na to poradzić, czuję, że to się pogarsza. POMOCY! 

~Lily




Droga Lily!

Twój problem jest bardzo poważny. Gdy nie będziesz wyspana, nie będziesz wypoczęta, a co za tym idzie Twoje wyniki w nauce pogorszą się, ponieważ zmęczona nie skoncentrujesz się na nauce. Problem znajduje się w Twojej psychice i trzeba znaleźć jego przyczynę.

Dlaczego boisz się snu? Jest to związane z lękiem przed ciemnością, po prostu boisz się nocy. Taki strach może być spowodowany oglądaniem horrorów, czytaniem strasznych książek lub nawet graniem w gry komputerowe o mrocznym podtekście. Jeżeli wykonujesz takie czynności jakie Ci podałam, jak najszybciej skończ z tym! Przez to, Twój charakter odbiera ciemność za coś niebezpiecznego, wrogiego. Jeśli zakorzenisz w sobie takie pojęcie nocy, będziesz miała wrażenie, że nie masz kontroli nad tym, co się dzieje podczas snu.

Jest kilka sposobów na to byś z uśmiechem na ustach poszła spać. Możesz owinąć się cała w kołdrę, tak aby odczuwać komfort podczas spania. ;) Pierzyna sprawia barierę ochronną, ona pozwala nam się odprężyć. Zanim zaśniesz pomyśl o czymś miłym lub o tym co chcesz zrobić jutro. Musisz po prostu zapomnieć o swoim lęku. Równie dobrze jest spać przy zapalonej lampce nocnej czy małej latareczce. Będziesz miała dzięki temu większe poczucie bezpieczeństwa. Zanim zaśniesz Twoje myśli powinny być pogodne i czyste. Pomyśl o śmiesznych rzeczach, które wydarzyły Ci się w szkole, od razu zapomnisz o strachu.

Możesz również zająć się czymś dzięki czemu do razu zaśniesz. Polecam czytanie nudnych (ale nie strasznych w Twoim przypadku) książek, takich jak "Pan Tadeusz" (z całym szacunkiem dla Mickiewicza ;)). Napij się uspakajającej melisy pół godziny przed snem. Odstresujesz się i uśniesz szybciej. Innym sposobem szybkiego zaśnięcia, jest włączenie sobie relaksacyjnej muzyki, zanim będziesz chciała "uderzyć w kimono". ;) Gdy zaśniesz, Twoja mama ją wyłączy, więc lepiej kładź się spać przed rodzicami. To da Ci większe poczucie bezpieczeństwa. 

A co do Twojego taty... Nie przejmuj się nim. Mężczyźni chcą zazwyczaj pokazać jakimi są twardzielami, choć tak naprawdę też spali z misiem. Nie ma nic złego w tym, że mama czuwa przy Tobie do czasu aż nie zaśniesz. Zazwyczaj szukamy pomocy u tych, których utożsamiamy z bezpieczeństwem, więc nie ma się czego wstydzić.

Nie przejmuj się, jeżeli nie zaśniesz od razu za pierwszym razem, ten sposób potrzebuje czasu, byś przyzwyczaiła psychikę do innego podejmowania nocy.

Jakby co, możesz jeszcze przytulić misia! :)

Gorąco pozdrawiam, 
Siedmiokropka

piątek, 23 kwietnia 2010

Dokuczają mi w szkole

Mam taki jeden problem. Nie mam najlepszych ocen, większość 3, a do mojej klasy chodzą prawie same kujony. Chłopcy chyba nie za bardzo za mną przepadają, nie wiem dlaczego i za każdym razem jak jestem pytana albo jakoś się próbuję wytłumaczyć nauczycielom z powodu nieprzygotowania albo braku zadania to oni coś dopowiadają przeciwko mnie np. ty to zawsze zapominasz albo taak akurat lub tobie się zawsze przejęzycza itp. i się złośliwie śmieją, a gdy odpowiadam przy tablicy to jak czegoś nie wiem lub się pomylę to też się śmieją albo coś wrednego mówią np ostatnio pomyliły mi się dwa bardzo podobne słówka i powiedziałam, że przejęzyczyłam się, to któryś znowu tobie się zawsze przejęzycza, a jak dostałam 4, to któryś znowu tak na cały głos nie wiem za co ta czwórka. Kiedy z koleżankami rozmawiam na niektórych lekcjach, to tylko do mnie się czepiają, a sami jeszcze głośniej gadają. Ja już tego normalnie nie wytrzymuję. Czasami to mam ochotę któregoś walnąć. Co mam zrobić, żeby się ode mnie odczepili? Proszę o odpowiedź choćby w komentarzu.
PS. nie wszyscy się świetnie uczą, a niektórzy gorzej ode mnie i nigdy nic im nie mówią na ten temat nawet jak wymyślają jakieś wymówki.

~colorfullgirl



Droga ColorfullGirl!

Zachowanie Twoich kolegów nie wzięło się znikąd. Na samym początku powinnaś się dobrze zastanowić, dlaczego Ci dokuczają. Najlepiej będzie, gdy zastanowisz się nad tymi pytaniami:
- Czy nie dokuczałaś któremuś z jakiegokolwiek powodu?
- Czy nazwałaś kiedyś, któregoś z nich "kujonem"?
- Czy zrobiłaś cokolwiek, co mogło ich zdenerwować?
Jeżeli te pytania nie pomogą, sama jeszcze pomyśl. Raczej musi być jakiś powód i nie powinnaś tego ukrywać, zwłaszcza przed samą sobą. Możliwe jest także, że teksty typu "Tobie się zawsze przejęzycza" biorą się stąd, że np. kombinujesz. Sama z resztą napisałaś, że pomyliły Ci się słówka, a powiedziałaś nauczycielowi, że to przejęzyczenie, może o to im chodzi? Tu nawet nie jest ważne, czy ktoś jest "kujonem", czy nie, ludzie po prostu nie lubią, kiedy ktoś kombinuje w szkole, okłamuje nauczycieli z byle powodu i nie potrafi się po prostu przyznać do własnego błędu. Ja tak widzę sprawę, jeśli się mylę - wybacz. Po prostu spróbuj być uczciwa wobec nauczycieli, a także wobec samej siebie, tak będzie w porządku w stosunku do reszty Twojej klasy i w stosunku do Ciebie.
Jeśli uznasz, że wcale nie chodzi tu o jakieś "kombinatorstwo", najlepiej będzie, kiedy po prostu nie będziesz zwracać uwagi na tych chłopaków. Jeżeli będą widzieć, że naprawdę przejmujesz się ich zdaniem, będą mieli satysfakcję i nadal będą to robić. Powinnaś przede wszystkim nie pokazywać tego, że się przejmujesz. Na każdą zaczepkę odpowiadaj uśmiechem lub jakimś miłym tekstem (efekt piorunujący, osobie, która Ci dokucza robi się głupio, zwłaszcza, gdy jesteś dla niej/niego miła). Możesz także skutecznie się odgryźć (notek na ten temat szukaj w "kategoriach").
Nic więcej chyba tutaj nie wymyślę, najważniejsze to być uczciwym i szczerym ;).

Pozdrawiam,
Crazy

czwartek, 22 kwietnia 2010

Wszystko mnie rozprasza

Dziewczyny! Mam taki, problem, ze nie mogę się na niczym skupić. Nie mam ADHD, po prostu wszystko mnie rozprasza! Potrafię się szybko uczyć, ale muszę się wziąć i skupić, a ja potrafię siedzieć nad książkami 5 godzin i nie robić nic, bo a to muszę sobie zrobić herbatę, a to idę do toalety, a to jeszcze coś innego. W rezultacie idę do szkoły nieprzygotowana i wtedy, kiedy wiem, ze muszę potrafię się maksymalnie skupić na 15 minutowej przerwie i wszystkiego nauczyć. Ale ja tak nie chce, chciałabym się uczyć w domu, bo w szkole zawsze jest stres, że nie zdążę. Co robić? 

~ AntySkupieniowa





Droga AntySkupieniowa!

Po wnikliwym przeczytaniu Twojego pytania muszę stwierdzić, iż drzemie w Tobie leniuszek. ;) Może nie jesteś do końca tego świadoma, ale Twój rozum tymi herbatkami, toaletą i innymi głupotami zwyczajnie oddala Cię od nauki, ponieważ nie ma motywacji, wydaje mu się, że poradzi sobie na teście bez wcześniejszego przygotowywania się. Dopiero na przerwie wychodzi sidło z worka, ponieważ uświadamiasz sobie, że możesz dostać jedynkę i poziom adrenaliny podnosi się. Zaczynasz się stresować, a to nie sprzyja skutecznej nauce. Znajdziemy wspólnie jakiś sposób na drzemiącego w Tobie lenia.

Od nauki odpycha Cię chęć uzyskania przyjemności i jednocześnie ucieczka od czegoś złego. Mam wrażenie, że naukę kojarzysz z czymś złym, dlatego ciągle się rozpraszasz. Przez niepotrzebne chodzenie do łazienki, robienie sobie herbatki, czy jedzenie ciastka, odkładasz tę naukę na potem, a w rezultacie w ogóle nie zaglądasz do książek. Jest kilka sposobów na to, byś uczyła się skutecznie bez żadnych wycieczek do toalety.

A więc... Jednym ze skuteczniejszych sposobów jest napisanie planu dnia, w którym ujmiesz wszystkie rzeczy, jakie chcesz wykonać po powrocie ze szkoły, tak abyś skutecznie się nauczyła się materiału. Poproś rodziców o pomoc w wykonaniu takiego planu. Jeżeli nie zaczniesz nauki o tej godzinie jaką ustaliłaś, czekać Cię będzie kara, którą będzie na przykład sprzątanie ubikacji, czy szlaban na komputer. Musi to być kara, która będzie Ci się kojarzyła gorzej niż rozpoczęcie nauki. Za trzymanie się planu w ciągu miesiąca możesz otrzymywać nagrody, najlepiej coś co lubisz.

Jeżeli uważasz, że obejdzie się bez planu, musisz zrobić kilka rzeczy zanim usiądziesz do nauki. Po pierwsze wyłącz wszystkie przedmioty, które mogłyby Cię rozpraszać, czyli telewizor, komputer, komórkę. Zanim zabierzesz się do lekcji wywietrz porządnie pokójposprzątaj na biurku, postaw na nim szklankę z wodą, abyś nie musiała po nią wychodzić oraz załatw wszystkie potrzeby. Jeżeli nie możesz skupić się w domu, idź się uczyć tam, gdzie warunki Cię do tego zmuszają, na przykład biblioteka szkolna.

Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieję, że będziesz przynosiła bardzo dobre oceny.



Pozdrawiam cieplutko,
Siedmiokropka

Pielęgnacja włosów falowanych

Cześć! Chciałam się przywitać:). Na imię mi Gosia, ale będę pisać pod pseudonimem Megu. Jestem nową autorką ds. urody. Mam nadzieję, że moje rady wam pomogą i że współautorkom będzie się dobrze ze mną pracować. A więc do dzieła!
***

Hej :) Mogłybyście coś napisać o pielęgnacji włosów falowanych? Bo wszędzie jest albo o włosach prostych, albo o loczkach... a o falach nie ma nigdzie.... ~ Monia16


 


Droga Moniu16!
Falowane włosy szybko się niszczą, są skłonne do rozdwajania się i łamania, głównie ze względu na częstą konieczność stosowania np. falownicy. To przysparza wielu kłopotów. Dlatego należy odpowiednio o nie zadbać, stosując maskę regenerującą. W dodatku, przy ich stylizacji nie używaj szczotki ani grzebienia! Aby ułożyć je w efektowny sposób, używaj najlepiej wosku lub kremu do stylizacji.

Oto przykłady dobrych kosmetyków do pielęgnacji włosów falowanych (musisz trochę popróbować zanim trafisz na coś dla siebie, gdyż jak wiadomo - włosy każdego człowieka reagują w trochę inny sposób):


- Sunsilk, Fale i Loki, Odżywka do włosów falowanych lub kręconych:
Odżywka do włosów falowanych i kręconych. Wzbogacona Aloe Serum, które pomaga uzyskać naturalnie wyraziste fale i loki.

- NANO EFFECT maska regenerująca

(w sklepach od 18,25 do18,50zł):

Intensywna kuracja nanotechnologii. Zawiera kompleks silikonowo-proteinowy, który działa ochronnie. Maska przywraca włosom witalność i zdrowie, nadając im blask i elastyczność. Nie obciąża włosów.




- Taft Ultra Wax - linia Silk Touch - wosk do włosów, średnio mocny
(w sklepach ok.14 zł):
Zapewnia dobre utrwalenie, a przy tym dba o zniszczone i wysuszone stylizacją włosy. Włosy są miłe w dotyku. System 3 Weather - chroni włosy przed zmiennymi warunkami pogody - promieniowaniem UV, wilgocią i silnym wiatrem.
 
oraz:

- Alterna, Kremowe Mleczko do Włosów Falowanych (Hemp)

(o którym niestety nie mam zbyt wiele informacji,
ale ponoć jest bardzo dobre).

Pozdrawiam, życzę wspaniałych efektów i świetnie układających się fal!

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Mam wrażenie, że ludzie mnie wykorzystują

Dziewczyny! Mam nadzieję, że mi pomożecie. Jestem w pierwszej gimnazjum i lubię swoją klasę. Kończąc podstawówkę miałam średnią 6,0, ale ludzie z klasy już to zaakceptowali, że tak powiem i nie wyśmiewają mnie - wręcz przeciwnie, wykorzystują. Codziennie dostaje miliony smsów i wiadomości na nk czy gadu z pytaniami: co jest zadane, jak zrobić to zadanie, gdzie znaleźć informacje, czy przepiszę lekcje z kilku dniu, bo kogoś nie było. Zawsze staram się pomóc na miarę swoich możliwości, nawet przerywam robienie lekcji, oglądanie filmu czy inne zajęcia, aby im pomóc. Ale gdy teraz nie było mnie w szkole zaledwie jeden dzień, pytałam już każdego, czy mógłby przepisać mi lekcje. Nikt nie miał czasu, spieszył się gdzieś czy odłączono mu Internet (co jest zabawne, bo pisałam z nim na gadu, a chwilę wcześniej oznajmiał, że szuka kogoś na nk). Dziewczyna, która uważa się za moją przyjaciółkę i naprawdę zasługuje na to miano, bo w potrzebie mi pomaga, dzisiaj mnie zawiodła. Gdy zadzwoniła i poprosiłam o przepisanie lekcji, odpowiedziała, że jak skończy robić to wejdzie na gadu i napisze. Okej, nie ma sprawy, poczekam. Byłam na niewidocznym, ona weszła. Zrobiłam się dostępna i już miałam do niej napisać, gdy szybko ustawiła status "niedostępny" (bądź niewidoczny, mogę spodziewać się wszystkiego). Teraz czuję się wykorzystywana... Ciągle wszystkim pomagam, poświęcam swój czas, przerywam ważne czynności, a oni mają mnie w czterech literach... I co ja mam teraz zrobić? Liczę na pomoc.
Pozdrawiam gorąco;*

~Patrycja
 

Droga Patrycjo!

Zastanawiam się nad relacją Ty i Twoja przyjaciółka. Jesteś w 100% pewna, że to Twoja prawdziwa przyjaciółka? W sumie pewna nie jestem, ale sama przyznasz, że to trochę dziwne, że zawsze jest między Wami wszystko ok, a gdy czegoś potrzebujesz, udaje, że jej nie ma. Może to po prostu Twoja dobra koleżanka? Z resztą, nie wiem, więc nie oceniam, nie znam Was i nie wiem, jak to wygląda, sama na pewno będziesz wiedziała najlepiej, jak jest między Wami naprawdę ;).
Więc teraz nasuwa mi się pytanie... pytałaś o co jej wtedy chodziło? Może miała jakąś ważną sprawę i musiała zejść z komputera, albo zawiesił jej się komputer, internet? Nie tłumaczyła się? Z tego co zrozumiałam, w rezultacie wcale nie wysłała Ci tego zadania domowego, nie pytałaś jej o to? Jeśli nie, zapytaj wprost, dlaczego nie chciała Ci go przepisać i wyjaśnij, że masz wrażenie, że to, że wyłączyła gadu gadu w momencie kiedy Ty się na nim pojawiłaś nie wydaje Ci się zbiegiem okoliczności. Jeśli zacznie się wykręcać, nie wciskaj jej na siłę, że na pewno masz racje, po prostu powiedz, co leży Ci na sercu (ale tak, aby nie brzmiało to jak wypominanie). Wyjaśnij, że masz już dość tego, że ludzie Cię zwyczajnie wykorzystują, a kiedy Ty czegoś potrzebujesz, nikt nie jest chętny Ci pomóc.
Z jednej strony powinnaś być dumna z tego, że jesteś mądra i bardzo zdolna, a oprócz tego zawsze zorientowana w tym, co jest na zadanie domowe itp, tak samo z pewnością powinnaś się cieszyć, że znajomi naprawdę uważają Cię za kogoś mądrego. Uwierz mi, że ludzie, którzy mają dobre oceny nie zawsze są tak pomocni jak Ty ;).
Z drugiej jednak strony ludzie często chcą wykorzystać Twoją bezinteresowną pomoc.
Co powinnaś zrobić?
> Przestań podawać innym zadania domowe, terminy sprawdzianów, zaległe lekcje. Zawsze wykręcaj się tekstem typu "nie jestem pewna" albo "nie wiem".
> Jeżeli będziesz potrzebowała przepisać od kogoś zeszyty, bo nie było Cię w szkole, nie proś nikogo o wysłanie tego przez internet. Po prostu idź do kogoś do domu i pożycz od niego zeszyty.
> Mów ludziom wprost "Nie, nie napiszę Ci tego zadania, bo gdy ja jestem w podobnej potrzebie, Ty odwracasz się tyłem".

Nie daj im się!

Pozdrawiam,
Crazy

niedziela, 18 kwietnia 2010

Z kim mogę siedzieć w autobusie podczas szkolnej wycieczki?

Witam! Tak sobie właśnie przeglądam kategorie, ale nie znalazłam nigdzie odpowiedzi na mój problem. W tą środę jedziemy z klasą na 2 dni na wycieczkę do kopalni. Wcześniej umawiałam się z kumpelą Kingą, ze będziemy spać i jechać razem. Ostatnio jednak ona traktuje mnie jak powietrze. W naszej klasie jest 9 dziewcząt i 1 musi jechać sama. Wyszło na Paule, byłą przyjaciółkę Kingi. One teraz cały czas razem chodzą i boje się, ze ona mi powie, ze chce jechać z Paulą, a ja na pewno NIE będe siedziała z chłopakiem. Help! 
~Betty15 

smiely



Droga Smiley!

Najczęściej wycieczki klasowe wiążą się z licznymi kłótniami o to, kto z kim będzie w pokoju i kto z kim usiądzie w autobusie. Można wręcz rzec, że jest to bitwa o jak najlepsze towarzystwo i miejsce w autobusie. Często osoby, które nie mają bliższych koleżanek zaraz przed samą wycieczką starają się do kogoś "przykolegować", aby nie być zbytnio osamotnionym. Nie mówię, że podobnie zachowuje się Paula, w końcu jej nie znam, ale jest to całkiem możliwe. Tak samo możliwym jest, że zaraz po wycieczce dziewczyny przestaną ze sobą gadać. Podkreślam jednak, że niczego nie jestem pewna, być może dziewczyny naprawdę się polubiły.
Co możesz zrobić?
> Zapytaj Kingę wprost (kilka dni przed wycieczką), czy będzie chciała usiąść z Tobą w autobusie, jeśli nie, przynajmniej będziesz wiedziała na czym stoisz i zdążysz jeszcze coś temu zaradzić.
> Zaproponuj Kindze, Pauli i jeszcze jakimś dwóm koleżankom, abyście usiadły w piątkę na samym tyle autobusu, oczywiście pod warunkiem, że żadna z was nie ma choroby lokomocyjnej. Wtedy masz problem z głowy ;).
> Zapytaj wychowawcę, czy jest możliwość siedzenia we trójkę na dwóch siedzeniach. Oficjalnie jest to zabronione, ale myślę, że jeżeli macie fajnego, wyrozumiałego wychowawcę, na pewno się zgodzi. Musisz mu po prostu wytłumaczyć, że zależy Ci na tym, aby siedzieć z dziewczynami. Pamiętaj jednak, że w takiej sytuacji może Wam być zbyt ciasno ^^.
> Możesz także przekonać się do siedzenia z chłopakiem. Przecież z chłopakami można zupełnie inaczej pogadać, pośmiać się niż z dziewczynami! Jeżeli uznasz, że nie wiesz, o czym mogłabyś z nim gadać, weź ze sobą np. karty do gry i zagrajcie sobie w coś ;). W takiej sytuacji możesz także usiąść np. na przeciwko Kingi i Pauli lub innych, fajnych koleżanek i gadać z nimi całą drogę.
> Jeżeli będzie koniecznością siedzenie z chłopakiem, który jest wyjątkowo nudny, albo małomówny, weź ze sobą np. odtwarzasz MP3 i całą drogę słuchaj muzyki, jeżeli go nie posiadasz, weź ze sobą cokolwiek innego (może ciekawą książkę?) dzięki czemu nie będziesz musiała się nudzić ;).
> Innym rozwiązaniem jest także siedzenie po prostu samemu. Często zdarza się, że autobus ma więcej miejsc niż wymaga tego jedna klasa, dlatego raczej nie powinnaś mieć z tym problemów ;).

Myśl pozytywnie i nie martw się na zapas! ;)

Pozdrawiam,
Crazy

Decoupage, kanwy i pudełka.

Witaj Callamelli :) Mam nadzieję, że Ty również odpowiadasz na pytania?Mam sporo wolnego czasu i chciałabym się zajmować czymś "twórczym".Często chodzę do Empiku i widzę jakieś pudełka, farbki i inne cuda, ale nie wiem co to jest i z czym to się je. Czy masz może jakiś pomysł co osoba (19lat) może robić w wolnym czasie? Najlepiej byłoby gdyby było to coś przydatnego, może jakieś szkatułki lub inne pierdoły, jeśli nic takiego to coś mniej przydatnego? I czy mogła byś mnie jakoś pokierować: Jak to zrobić? Zaznaczam, że mam dość robienia bransoletek z muliny i biżuterii z koralików oraz boję się szydełka i dziargania z wełny. Mam nadzieję, że jesteś na tyle twórczą osóbką, aby mi pomóc :)Chciałabym też gdybyś była tak miła, dowiedzieć się ile wyniósł by mnie zakup haftowanki (taki obrazek, który wyszywa się muliną) wraz ze wszystkim co jest do tego niezbędne, poza igłą, bo to mam :)
Pozdrawiam Cię :)

~Angelika

 

Witaj Angeliko!
Jasne, coś wspólnie wymyślimy - postaram się podsunąć kilka rozwiązań na twórcze spędzanie czasu :). Odpowiadając na twoje pytanie dotyczące sklepów z sieci Empik, te wszystkie farbki, pudełka są przeznaczone na decoupage. Mówiąc po polsku jest to technika ozdabiania przedmiotów po przez naklejanie na nie różnych wzorów (np. z papieru, serwetek, naklejek). Przy ozdabianiu tych przedmiotów najpopularniejsze są farby akrylowe - to pewnie je widziałaś w sklepie. Zazwyczaj oprócz farby przydadzą się pędzle, lakiery, żyletka, nożyczki, ozdobny papier/wycięte przedmioty/kawałki serwetek (do wyboru do koloru - czym chcemy ozdobić naszą pracę) i oczywiście przedmiot, który chcemy ozdabiać (doniczki, pudełka, szkatułki, ramki do zdjęć, albumy i jeszcze wiele, wiele innych możliwości jest). Polecam taki w miarę krótki filmik na rozbudzenie wyobraźni i zobaczenia co z czym 'się je'.
Na temat kanwy i muliny odpowiedziała Ci Lio (mam nadzieję, że nie obrazi się za zacytowanie jej komentarza):

"Kanwa kosztuje chyba około 10zł, mulina - około 1,50zł-2zł za jeden kolor.
http://img10.allegroimg.pl/photos/oryginal/991/02/08/991020859
W tej kanwie na tło byłoby potrzebnych 2-3 niebieskich mulin, w każdym innym kolorze po jednej wystarczy, tylko jeszcze w rybie by się dwie przydały.
Podsumowując:
-ta kanwa jest na allegro, kosztuje 12 zł
-potrzebnych jest 8 kolorów, z czego dwa trzeba kupić przynajmniej podwójnie - w najgorszym przypadku wydałabyś na nie około 20zł
Czyli, maksymalnie zawyżając ceny, do takiej ryby byś wydała nieco ponad 30zł. Myślę, że kanwy są tańsze, muliny to już na pewno, u mnie są po 1,30zł.
Mam nadzieję, że trochę cię w to wprowadziłam :)"

Od siebie dodam kilka innych, dodatkowych informacji: Ceny kanwy z nadrukiem są naprawdę przeróżne - wszystko zależy od wzoru (im czujemy się pewniej, tym możemy pobawić się w trudniejsze wzory). Można je kupić w większości pasmanterii, tak jak i mulinę -najpopularniejszą cenę, którą znalazłam w pasmanteriach to 1,20zł/motek, jednak oczywiście są i droższe jak i tańsze (vide allegro). Są również czyste kanwy, tj. bez nadruków - ja przy pierwszych próbach, wprawkach "pisałam" moje imię.

Oczywiście jest wiele sposobów na twórcze spędzanie czasu m.in. przerabianie różnych przedmiotów, za małych ubrań, starych toreb -wszystko zależy od naszej wyobraźni, bo przy takich rzeczach niepotrzebny jest nawet zbyt duży wkład pieniężny.

Kolejną twórczą rzeczą, którą stworzyć jest pudełko. Potrzebna jest nam tektura, nożyk do papieru, mocny klej i kolorowy papier (by nasze pudełko kolorowe było i by się trzymało).
Pierwszą rzeczą, od której musimy zacząć to narysowanie siatki (moje uproszczone schematy przedstawiają pudełko o kwadratowym dnie, ale równie dobrze może to być prostokąt, koło, pięciokąt...)

Dół:
  

Przykrywka:
  

Gdy wytniecie z tektury wasze siatki odrysujcie ja na kolorowym papierze + dodajcie do nich, do każdego boku po ok. 1cm, na zapas. Wycinamy siatkę z tym zapasowym centymetrem. Zaginamy boki tektury i smarujemy je delikatną warstwą kleju. Możemy przyklejać papier. Wymaga to dużej precyzji, są osoby, które sklejają boki taśmą klejącą 'by się trzymały' jednak później trzeba zauważyć, by ta taśma nie odznaczała się na papierze.
Uwaga! Jeśli chcecie by wnętrze pudełka również było kolorowe zacznijcie od niego.
Pudełko musi wyschnąć i jest gotowe. A może ozdobimy je techniką decoupage?
Przydatna rada: jeśli stworzą wam się grudki kleju po przyklejeniu papieru, można je łatwo "rozprasować" linijką, tj. przyłożyć linijkę prostopadle do powierzchni i jakby przejechać nią by klej się rozprowadził.

Zamierzam umieszczać dużo notek na temat takich domowych robótek, które mogą umilić nasze otoczenie lub stanowić świetny materiał na prezent, dlatego zaglądajcie do nas :)

Życzę powodzenia,
Callamelli

Szablon wykonała prudence. z Panda Graphics. Credits: x | x